Wczoraj, latając znudzony po kanałach telewizyjnych, trafiłem na dyskusję u byłego naczelnego "Wprost", Tomasza Lisa. Rozmowa dotyczyła Marii Czubaszek, jej przyznania się do aborcji oraz wyznania, że dzieci nie lubi a rodzinę uważa za przereklamowaną. Nie ma już znaczenia, co kto wczoraj powiedział. Do bólu patetycznej i uduchowionej Beacie Kempie to prawie skrzydła wyrosły, a przedstawicielka Ruchu Palikota Wisło... tfu, Nowicka wyglądała, jakby paliła nie tylko kadzidełka. Dyskusja standardowo przypominała małe dzieci, które siedząc uparcie w swoich piaskownicach rzucają piaskiem dla zasady. W pamięci utkwiły mi dwie rzeczy.
Maria Czubaszek, która całym zamieszaniem była wyraźnie zakłopotana. Ba, może i zniesmaczona, ale nie mi to oceniać. Ta inteligentna, elokwentna i niezwykle zdystansowana do siebie i świata osoba z niedowierzaniem patrzyła, jakie emocje może budzić. Cóż, Pani Mario, taki ten świat już jest i myślę, że to dla Pani nic nowego.
Czymś, co jednak wprawiło mnie w lekkie szczęki zdrętwienie, to wypowiedź (jak zwykle ze łzami w oczach i prawie na kolanach) posłanki Kempy. Ta intelektualna ostoja Polski stwierdziła, że "jest wdzięczna swojej mamie, że urodziła ją i czwórkę jej rodzeństwa, gdyż teraz - gdy już mama odeszła - to mogą ją razem opłakiwać". Nie ujmuję absolutnie bólu po stracie i szczerze współczuję. Z tej wypowiedzi wynika jednak, że dzieci trzeba rodzić, żeby mogły płakać gdy nasze życie dobiegnie zasłużonego końca.
No bez jaj...
Nie mówiąc już o tym, jak tanim i bezczelnym zagraniem było takie tanie epatowanie rodzinnymi sprawami na antenie.


A mnie coraz bardziej i bardziej żal Kempy Beaty...
Jak w ogóle można budować swój światopogląd (w jakiejkolwiek dziedzinie) w oparciu o programy telewizyjne? To co płynie z ekranu to klozetowa wiedza, a osoby przewijające się na antenie to wydmuszki, hologramy prawdziwych ludzi. Za każdym razem, kiedy włączam telewizor zastanawiam się czy ci ludzie naprawdę są tacy głupi, czy płacą im za bycie takimi imbecylami? Ogólnie czego by nie dotknąć, programy informacyjne, publicystyczne, kulturowe, filmy dokumentalne, niezależnie od kanału, wszystko zmierza w jednym kierunku i widać że ramówka została ułożona z premedytacją (mówię o multipleksie). Do tego mamy filmy, oraz programy rozrywkowe, które stoją na poziomie jarmarcznym. W ogóle nie zamierzam komentować postawy pani Czubaszek czy Kempy, bo mam w dupie ich poglądy i ich osoby, to nie są prawdziwi ludzie, tylko twory wykreowane przez telewizję. Czytając ten wpis dochodzę do wniosku, że telewizja zdała egzamin w przypadku pana Adama. Po obejrzeniu programu Lisa, doszedł on do wniosku że Czubaszek jest OK, a Kempa już nie bardzo. Lis byłby z Pana dumny Panie Adamie. Brawo!
Miło mi, że mimo wszystko znalazł Pan chęć i czas na zostawienie paru słów komentarza na moim blogu.