No i mamy Nowy Rok… a na MM-ce po staremu, cisza, nuda, ktoś robi sztuczny tłok, ktoś robi hałas na pokaz. Dodawanie artykułów spadło wyłącznie na barki redaktorów, ciekawych i kolorowych wpisów blogowych brak, komentarze nieco z obowiązku pojawiają się, ale udzielają się nadzwyczaj aktywnie te same osoby.
Ranking użytkowników nadal wygląda jak ser szwajcarski, dziurawy aż miło.
Goosia odeszła – wiem, ale słowa wyjaśnienia nie dostaliśmy od osób, które powinny się poczuć w obowiązku cokolwiek wyjaśnić.
Nikt tutaj pretensji do obecnej MM-kowej redakcji nie ma, cytując z poprzedniego wpisu „Oprócz Marty Czarneckiej wymienione nazwiska nic mi nie mówią, nie znam tych osób” stwierdzam fakt, który nie ma na celu urażania kogokolwiek. Piotr Kubica pisze „Poznawajmy się przez teksty, zdjęcia, dyskusję! Poznawajmy się poprzez dziennikarstwo.” Ja jestem użytkownikiem, członkiem (nie lubię tego słowa ale pasuje akurat) pewnej społeczności, nie dziennikarzem i nie „dziennikarzenie” mnie tutaj trzyma, tylko ludzie.
Marta usiłuje załagodzić sprawę, dyplomatycznie wypowiadając się od czasu do czasu. Dzięki Marto, doceniam, że chyba jedyna tej „białej rebelii” nie „olałaś”, tak jak naczelny Wojciech Potocki czy Tomasz Krawczyk z Mediów Regionalnych odpowiedzialnych za MM-kę. Odejście Goosi to nie nasza sprawa - fakt, nie jesteśmy działem kadr, ale kilka słów i oficjalne podanie osoby przejmującej funkcję Community Managera byłoby na miejscu, szczególnie, że to wskutek decyzji szefostwa zniknęła Goosia, wiec może szefostwo powinno anonsować takie zmiany. Widać taka to już taktyka – mieć gdzieś.
Każdy jeden zgaszony avatar przyciągał inne, nowe awatary, pisał o tym co może ludzi w naszym mieście interesować, nierzadko dzielił się swoją wiedzą pisząc ciekawe artykuły i wpisy blogowe, pokazując miejsca nieznane, swój punkt widzenia nie tylko miasta. W zamian mieliśmy kontakt ze sobą, z redakcją, Photo Daye, MMeetingi.
Swój awatar zgasiłam 17 grudnia, mijają ponad dwa tygodnie od tego czasu, pogasły inne, zazwyczaj aktywne i ciekawe awatary i MM-ka też zgasła.
Traktujące o historii miasta artykuły Diabła i Macieja, niesamowite zdjęcia THNX, Shaiitha, Fotoprimo, Andrzeja, Feelipa, doniesienia Listka co i gdzie kulturalnie się dzieje w mieście, motoryzacyjne wpisy Jakuba 1989, gorące jeszcze wieści Arka prosto z ulic naszego miasta, mwach, Zacho i ich muzyczne wpisy, piękne ujęcia miasta na zdjęciach Karen, ciekawe blogi Lidii, której od dawna z nami nie ma, podobnie jak Sylwii, wodna Bydgoszcz tak wciągająco pokazana przez Barkarza, sportowe doniesienia Jarka Jozajtisa, fotorelacje jolkar, foty i celne recenzje prosto sprzed dużego ekranu Krystiana, SaintBase z jego bydgoskimi fotoblogami i spoty pogoskiego. Wpędziłam się sama w kozi róg, bo nie dam rady wymienić wszystkich, dlatego przepraszam jeżeli kogoś pominęłam. To właśnie materiały tworzone przez użytkowników przyciągały moją uwagę. Fakt – zrobił nam się tutaj mini klub fotograficzny, dzięki Photo Dayom, Photo Nightom, konkursom foto, dzięki tym akcjom, a przede wszystkim MMeetingom avatary zamieniły się w ludzi, z którymi kontakt utrzymuję nie tylko on-line.
Z pracy w redakcji MMBydgoszcz zrezygnował dopiero co Michał Młodzikowski… oj chyba niedobrze się dzieje, skoro żeby się rozwijać z pracy w MMce trzeba rezygnować.
Skoro wejść nabija się tyle samo i reklamy ładnie się sprzedają to faktycznie olać nas! Nie ten, to inny. Przyjdzie nowy użytkownik, nie tak rozkapryszony i roszczeniowy i będzie wam robił dobrze.
* * * * *
Chcielibyśmy by do MM-ki wróciła normalność. Żeby redakcja otworzyła się na użytkownika i nie traktowała MM tylko jako miejsca do pisania lepszych lub gorszych artykułów. Chcielibyśmy się znowu spotykać i mieć dobry kontakt ze sobą. Tak jak było dawniej. Chcielibyśmy tez, żeby ktoś z szefostwa zabrał głos i jasno zadeklarował, że będzie lepiej, albo szczerze zasugerował, żebyśmy znaleźli sobie inne miejsce w sieci.
Czy tak dużo chcemy? Każdy z nas poświęcił wiele czasu MM-ce i chcielibyśmy tez mieć wpływ na jej kształt. To zresztą zapewniano nam od pierwszej wizyty na MMBydgoszcz.pl.
(Dopisek na prośbę użytkowników)
2 stycznia 2012 22:50
SPROSTOWANIE
Pan Tomasz Krawczyk nie jest osobą odpowiedzialną za MMki, został niesłusznie wymieniony we wpisie.


Podpisano viS - 3 lata na MMce.
Wielkieś mi pustki uczyniła w domu moim
moja droga MM-ko tym milczeniem swoim...
Byłoby miło, gdyby ktoś tam u góry jakoś się do tego ustosunkował. Protest prędzej czy później umrze, ale jeśli stanie się to dlatego, że nikt u góry się nim nie zainteresował, to myślę, że nie będzie to dobre dla MMki. Trudno takich wręcz urażonych, zlekceważonych użytkowników do siebie potem przekonać.
Listek Kasztanowca - lekko ponad 2 lata na MMce
thnx - 2 lata na MMce
Karen64
od 1.06.2009 na MM-ce,choć już wcześniej tu zaglądałam
pogoski
na MM od 31.03.2008
Arek Borkowski (Arek 24)
na MM od 09.11.2008
Drodzy MMkowicze,
zarzut, iż Was „olałem” jest bezpodstawny. Sprawy kadrowe są wewnętrzną, często bolesną, sprawa każdej firmy. Także nasza - jak wiele tytułów prasowych i portali - przechodzi trudny proces restrukturyzacji. To oznacza również zwolnienia i obniżki płac. Do tej pory nie komentowałem publicznie spraw personalnych i - wybaczcie, szanując Wasz protest - także i tym razem nie będę ich komentował.
Tak jak Wy, żałuję odejścia Gosi. To była jej decyzja. Znacie się doskonale i najlepiej wyjaśnijcie to z nią.
Wierzę, że MMka będzie żyła, także Waszą aktywnością.
Pozdrawiam
Wojciech Potocki
wojciech.potocki@pomorska.pl
no to jest efekt protestu
jeden napisał puste słowa i kazal się przeprosić
drugi wytłumaczył coś co jest wytłumaczone od dawna i nie odniósł sie do planów na przyszłosc, no chyba ze odniesieniem są równie puste słowa "Wierzę, że MMka będzie żyła, także Waszą aktywnością. "
czyli nie będzie nowego community managera, nie będzie Photo Day'ów, żadnych spotkań
smutne
Jestem zaskoczony Pana słowami.
Rzeczywiście ViS błędnie wskazała między innymi Pana, jako odpowiedzialnego za MM. Nie stać było jednak Pana na odrobinę zrozumienia dla niezorientowanego użytkownika i wskazanie właściwego adresata, czyli na przykład pana Macieja Gładysiewicza? ViS bowiem zaatakowała Pana, najwyraźniej tylko przez pomyłkę, personalizując w Pana osobie anonimową dla przeciętnego użytkownika kadrę zarządzającą projektem MM. Wystarczyło sprostować błąd ViS i Pański tekst mógł się na tym zakończyć. Wówczas ViS zapewne przeprosiłaby Pana i po kłopocie. Proponuję to przemyśleć pod kątem zarządzania kryzysem w organizacji.
Jeżeli poprawnie opisał Pan stan faktyczny, to ktoś z lokalnej redakcji MM odpowiedzialny za kontakty ze społecznością powinien zostać wezwany "na dywanik". I to do tej właśnie osoby powinien Pan lub ktoś z zarządu mieć uwagi i pretensje. To ta właśnie osoba, powinna przekazać odpowiedniemu menadżerowi jasno formułowane w wielu wpisach (a nie tylko ViS) żądania wyjaśnień. Jakie jeszcze zaproszenie do dialogu było potrzebne? Jeżeli jednak, ten pracownik przekazał informację o tym problemie, a zostało to zignorowane, to tym bardziej należy się zastanowić nad strategią kontaktów z członkami społeczności, bo ewidentnie coś nie działa. Wiem, że kontakt ze świadomymi i zaangażowanymi użytkownikami (a tacy jak są widać skupieni w MMBydgoszcz), nie jest łatwe i wymaga odpowiedniego podejścia, ale naprawdę nie ma u Was nikogo, kto potrafiłby z nami porozmawiać o tym problemie?
Zgadzam się z Panem, że niesłusznie został Pan posądzony o zaniechanie działania i zgadzam się, że ma Pan prawo do obrony Pańskiego dobrego imienia.
Warto chyba jednak zauważyć, że nie atak na Pana jest sensem tego wpisu, a bezradność wobec bezczynności osób zarządzających MM w tej konkretnej, opisanej sprawie. Posądzanie zaś autora o złośliwość jest już chyba przesadą. Podtrzymuję moje zdanie, że Pana nazwisko padło tu tylko jako personalizacja anonimowej grupy „na górze”, co wynika przecież z kontekstu. Tak doświadczony dziennikarz jak Pan, z pewnością nie miał problemu z interpretacją intencji autorki, więc uznanie tego za atak na Pana osobę mocno mnie zaskoczyło. Oczywiście nie ogranicza to Pańskiego prawa do obrony dobrego imienia, do którego ma Pan prawo niezależnie od intencji autorki.
Dopuszczam naturalnie możliwość, że jest inaczej niż to przedstawiłem i czekam z ciekawością na reakcję ViS .
"Co najmniej niekulturalne z mojej strony byłoby ingerowanie w zaistniałą sytuację, gdyż dotyczy ona społeczności, której nie jestem częścią i w której się nie udzielałem i nie udzielam"
"Ingerowanie w tę sytuację byłoby również wyjściem poza obszar moich kompetencji."
"Jeśli „viS” (którego notabene nigdy nie miałem okazji i przyjemności poznać, a który pod pseudonimem stawia mi zarzuty), tak dobrze orientuje się w rozdziale obowiązków w Mediach Regionalnych i MM-kach, musi mieć również świadomość, że nie jestem ani redaktorem naczelnym serwisów MM Moje Miasto (od ponad pół roku), zatem też byłoby niekulturalne i bezsensowne publiczne ingerowanie w relacje społeczności - lokalne redakcje. I to dla obu stron. "
viS pisze blogi posługując się nickiem bo tak jest na MMce przyjęte, nie ma wymagania logowania się imieniem i nazwiskiem, nie sądziłam, że jest to niewłaściwe.
Pańskie nazwisko zostało podane w dyskusjach po kolejnym już wpisem dotyczącym "wygaszania avatarów" jako osoby odpowiedzialnej za "MMki". viS przyznaje, że nie orientuje w zawiłościach kadrowych Mediów Regionalnych, moja wina, dlatego wystarczyło wyjaśnienie mojego błędu za który oczywiście PRZEPRASZAM. Zajmuję się hobbystycznie pisaniem relacji, robieniem zdjęć, będąc tylko małym elementem bydgoskiej społeczności użytkowników. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że na ten wpis będzie jakikolwiek odzew skoro tyle poprzednich zostało zignorowanych, a na pewno nie spodziewałam się, że zostanie uznany za atak na konkretną osobę. Zapewniam, ze nie miałam tego na celu.
"Ani razu „viS” nie napisał do mnie, nie zadzwonił, nie wysłał maila, nie „zaskajpował”, nie przekazał zaproszenia do dyskusji poprzez redakcję, itd. "
Nie czułam takiego obowiązku, ponieważ nie jest to moja jakakolwiek prywatna akcja wymierzona przeciwko Panu personalnie, czy przeciwko MMce jako takiej, z której społecznością czuję się związana. Nie uważam siebie absolutnie za przedstawiciela bydgoskiej społeczności, więc niewłaściwym byłoby zabieranie głosu w imieniu kogokolwiek, dlatego powstał tylko wpis, poza dopiskiem - prezentujący wyłącznie moje zdanie i zawierający wyłącznie mój punkt widzenia, z którym oczywiście można się zgodzić bądź nie.
Mimo zniknięcia avatarów, kilku wpisów użytkowników, ostrych dyskusji pod nimi, a nawet wyjścia informacji o "znikających avatarach" poza bydgoską MMkę - nie było żadnej reakcji. Akcja nie jest moją inicjatywą, ograniczyłam się do dwóch wpisów blogowych zwyczajnie biorąc udział w dyskusji.
Cieszy mnie natomiast fakt, że główne pretensje słusznie wnosi Pan wyłącznie pod moim adresem jako winnej nieporozumienia autorki wpisu, pozwalając przeprosić za mój błąd, bez angażowania osób pod wpisem podpisanych.
Agnieszka Anna Jędrzejewska
Nie jestem facetem, jak można było wywnioskować po uważnym przeczytaniu wpisu.
P.S. Dziękuję Panu Wojciechowi Potockiemu za zabranie głosu w dyskusji.
Piękny artykuł a komentarze ... szczególnie Pana Tomasza i Wojciecha.
Wygląda to tak jak obecnie jest w całej Polsce, Rządzący my chcemy dobrze, Władni miast my chcemy dobrze, Dyrekcja i Kierownictwo MM-ki my chcemy dobrze a fakty są takie, że wszystko sypie się coraz bardziej. I nikt tego nie widzi twierdząc, że wszystko jest w porządku. Lecz prawda jest taka jak w przysłowiu " KOWAL ZAWINIŁ a CYGANA POWIESILI". Więcej pokory i wyciągnięcie wniosków (prawdy) DRODZY SZEFOWIE MM-ki, bo po Waszych wypowiedziach to tylko ... siąść i płakać.
Po pierwsze Vi - brawo za zebrania tych wszystkich informacji.
A co do komentarzy...
Kwieciście piszą co niektórzy, tylko problem w tym, że to jest para w gwizdek a nie w koła.
Zresztą po takiej akcji na MMce, to już nikt nie zajmie głosu wyjaśnienia, bo zostanie żywcem spalony(a).
Shaiith
na MM od 01.02.2010
bowiem dopiero powróciłem z pracy:
na portalu od: Lipiec 2008 na MM - pełne poparcie dla wpisu Vi
Gościnne występy Panów Tomasza i Wojciecha to chyba jakieś nieporozumienie. Jak już napisaliście to co napisaliście, to już lepiej było w ogóle nie pisać. Wasze słowa utwierdziły miejscową społeczność, gdzie macie cały ten "bajzel". Krótko podsumowując Wasze wypowiedzi: radźcie sobie sami, rozwiążcie ten konflikt sobie sami. Panie Tomaszu, zadzwoń Pan do Gosi, która nie z jednej opresji wyszła zwycięsko, to ona Panu powie jak w takich sytuacjach się zachować. Według Pana najlepszą metodą jest atak. Nie tędy droga Panie Krawczyk. Wypowiedź Pana Wojtka w ogóle lepiej przemilczeć.
Nie tak to miało wyglądać. Róbcie tak dalej, a z portalu społecznościowego zrobicie aspołeczny. Wasza sprawa, Wasza kasa, Wasz biznes. My tu nie musimy zaglądać.
PS. Żeby usunąć swoje konto wymagana jest pisemna informacja do administratorów ( może być mailem ). Podstawa prawna: regulamin, który Pan akceptował, pkt. 19
19. Wypowiedzenie umowy musi mieć formę pisemną lub oświadczenia składanego drogą poczty elektronicznej (e-mail).
Chyba zacznę na każdy wpis blogowy nic nie wnoszący do dyskusji odpisywać.
"Shaiith
na MM od 01.02.2010"
Nie trawię wypowiadania się bez przemyślenia swoich słów i intencji, a następnie usuwania wpisu po tym jak inni ludzie zaczęli się do niego ustosunkowywać.
Ja póki co oczekuję mimo wszystko poprawy. Albo inaczej: przeczekuję wchodząc na MM sporadycznie i czytając jedynie nagłówki blogów.
Na MM od 8 czerwca 2008, czyli prawie 4 lata - raz aktywniej raz nie.
Na eMeMce byłem od października 2008 roku. Od dłuższego czasu jestem raczej nieaktywny. Ale to raczej ze względu na pewne zapisy regulaminowe Mediów Regionalnych jakie przestały mi się podobać. No cóż ... pewne rzeczy człowiek sobie uświadamia dopiero z czasem.
Poznałem tu sporo miłych ludzi z którymi nadal utrzymuje mniejszy czy większy kontakt. To Ci ludzie budowali "TEN" klimat, który mnie tu trzymał. Coś się zmieniło ... Niestety na minus.
Starzejemy się? Niestety czasu nie da się zatrzymać. Wszystko prędzej czy później ulegnie zmianie. Nie ma możliwości wiecznie utrzymywać pewien stan.
Z jednej strony rozumie władze eMeMek. Z drugiej strony jestem jednym z szarych użytkowników i wiem co bym (byśmy) chcieli.
Raz na jakiś czas zerkam tu. Być może nadal będę to robił. Zapewne coraz rzadziej ... coraz rzadziej ... aż do całkowitego zapomnienia. Czy MMBydgoszcz coś na tym straci? Wątpię.
Pojawią się "nowi". Młodzi i pełni zaangażowania. Przynajmniej przez jakiś czas. A później cykl się powtórzy.
Ot tak filozoficznie mi się zebrało.
Do zobaczenia / usłyszenia ... gdzieś tam ...
0 strona