Zepsuł mi się telefon komórkowy... Wybrałem się więc dzisiaj do serwisu, aby w ostatnie dni gwarancji złożyć reklamację. Serwis znajduje się na Warmińskiego, więc pomyślałem, że skoro i tak będę przecinał Dworcową, pójdę nieco dalej do Gdańskiej i stamtąd w stronę dworca przejdę się całą długością ulicy Dworcowej, aby zobaczyć jak idą prace; po drodze zahaczając o mój cel.
Naczytawszy się (między innymi na MM), jakimi pustkami wieje teraz na remontowanej ulicy, jak ciężko jest sprzedającym, byłem przygotowany na to, że ulica momentami będzie przypominała sceny z 28 dni później. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że na Dworcowej roi się jak w mrowisku od zwykłych ludzi. Zdziwiony, spoglądam na zegarek. 13:30. Ni to styk zmian, ni to koniec pracy urzędów, a także nie wakacje, ani nie niedziela, aby tłumek wychodził z jakiegoś kościoła... Oto ludzie idą z jednego miejsca do drugiego, wybierając ulicę Dworcową na swoją trasę, nie bacząc na drobne (dla pieszych) niedogodności w postaci budowy. Część ludzi pędzi przed siebie, część wchodzi do sklepów, inni zatrzymują się, aby poobserwować jak Dworcowa pięknieje. Pokrótce ruch na ulicy jest taki jaki był, kiedy chodziłem tamtędy jeszcze przed remontem.
Idę więc przed siebie, załatwiwszy swój problem, zacząłem się zastanawiać nad ludźmi, o których czytałem: że ciężko im związać koniec z końcem, że brak klientów, że czynsz im za mało zmniejszono, w końcu, że wszystko to przez budowę drogi. Podziwiam fragmenty już wykończone i nachodzi mnie myśl: jakimi krótkowzrocznymi muszą oni być... a może to zwykłe cwaniactwo: ponarzekajmy na to, że budowa drogi psuje nam handel, może dostaniemy jakieś odszkodowania, albo czynsz zmniejszą...? Nie wiem co gorsze.
Idę dalej, wśród ludzi, szumu ich rozmów i zastanawiam się, dlaczego młodzi ludzie wybierają galerie i omijają szerokim łukiem takie miejsca jak ulica Dworcowa. Odpowiedź przychodzi do mnie bardzo szybko, kiedy przypominam sobie, psie kupy na chodnikach, smród moczu, szarość elewacji, gąszcz rażących reklam, jednym słowem całkowitą nieestetykę. Przechodzę obok rozpoznawalnego pasażu po prawej stronie i chce mi się śmiać, kiedy zadaję sobie pytanie, czy w związku z tym, że więcej banerów już w tej przestrzeni się nie zmieści, właściciele nie wynajmą niebawem studentów do dzierżenia dodatkowych "przestrzeni reklamowych". Coś co jeszcze przed chwilą nazywałem nieestetycznym, zaczyna mi w tym przypadku przeobrażać się w wizję jakiegoś szaleńca.
Drodzy sprzedawcy z Dworcowej, czy zastanawialiście się na poważnie, w jaki sposób przyciągnąć do siebie nowych klientów? Jak zwiększyć target? Zapewniam Was, że nie żarówiastymi reklamami, na pewno nie kupami, w które tak łatwo było wdepnąć (tu inny temat - bo skoro mamy tak zidiociałe społeczeństwo, które nie potrafi zrozumieć, że po swoim psie gówno się sprząta, to szanujący się sklep w ramach dbania o komfort swoich klientów i czystość otoczenia, w jakim sklep się znajduje powinien we własnym zakresie zlikwidować problem), na pewno nie szarym i przytłaczającym otoczeniem (również nie mało miłą obsługą, która gapi się tak perfidnie na swoich klientów, że ci czuć mogą się osaczeni)! Macie coś, czego molochy nie mają, bądź muszą się o to niesamowicie starać - macie niesamowicie piękną architekturę, o którą wystarczy zadbać, aby zaczęła przyciągać. Macie lokalizację, wręcz idealną. Z jednej strony ulicy macie dworzec PKP, a z drugiej Gdańską, przez którą przetłaczają się tłumy. W końcu macie w realizacji coś, co poprawia estetykę ulicy, co poszerza przestrzeń. Skoro miasto tworzy deptak, trzeba uzbroić się w cierpliwość i rozpocząć plany na szeroką skalę na temat tego, jak ten niewątpliwy plus wykorzystacie.
Nie wiecie jak to zrobić? Jedźcie do Torunia, tam sklepy przy ulicach takich jak nasza Długa, czy Dworcowa żyją. Jojczeniem niczego perspektywicznego nie dokonacie!
Była sobie Dworcowa
Krystian Kempiń...
55 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 50
- Wpisów na blogu: 57
- Komentarzy: 584
- Miejsc na mapie: 5


nasz Ci on :PP
// goosia
Cała przyjemność po mojej stronie ;D
Bo ludzie nauczyli się narzekać i wykorzystują do tego każdą okazję nie zwracając uwagi na to, że ktoś robi coś też dla nich.
Hej Krystian! - co do Dworcowej - reklamowe koszmarki to gwałt zadany wzrokowi :)
W Toruniu Szeroka też umiera. Trzy sklepy na krzyż, w tym Biedronka w formie exclusive...
cała Bydgoszcz odsuwa się w niebyt - bieda aż piszczy
Problem nie leży w tym, że klienci nie docierają - bo docierają, jak opisał autor, a inni widzą na co dzień. Problem w tym, że lenie śmierdzące z tych sklepików uznają za wielki gwałt na ich (i ich personelu) leniwych d....., że nie mogą podjechać bryką z towarem pod same drzwi swojego interesiku i muszą kawałek donieść towar. I właśnie przez to śmierdzące lenistwo omal nie upadł projekt rewitalizacji Dworcowej - bo lenie stawiali veto deptakowi nie w trosce o klientów, lecz o własną wygodę. I dlatego będziemy mieli dziwoląg w postaci "pieszojezdni", na którą i tak będą wjeżdżać samochody i parkować...