*

Astma, astma, astma... czyli po mistrzostwach świata w Oslo

Przywieźliśmy 4 medale z mistrzostw świata w Oslo. Wynik nie jest zły, ale mi osobiście bardziej od zdobytych krążków utkwiły w pamięci inne wydarzenia z Oslo.

Pierwsze - najważniejsze - to decyzja Adama Małysza o zakończeniu sportowej kariery. Jakoś mocno we mnie to nie uderzyło, bo chyba spodziewałem się takiej informacji (niekoniecznie teraz, ale w niedługim czasie), ale gdzieś chwila refleksji też przyszła. W sobotni wieczór trafiłem w TVP Sport na materiał podsumowujący dokonania skoczka z Wisły. Fajnie było jeszcze raz wzruszyć się, gdy Małysz wygrywał Turniej Czterech Skoczni, zdobywał medale mistrzostw świata, szybował na czeskich, czy słoweńskich mamutach. To naprawdę wielki sportowiec i uważam, że jego decyzja zapadła w odpowiednim momencie. Chciał zejść ze sceny będąc w dobrej formie i to mu się udało. I oby dotrzymał słowa i nie powtórzył błędu Ahonena.

Z tras biegów narciarskich, a więc drugiej konkurencji, w której mogliśmy liczyć na medale, najbardziej zapamiętałem... astmę. I wcale się z tego nie cieszę. Astma obecna była w ustach wszystkich. Niestety, także Justyny Kowalczyk. Piszę "niestety", bo trochę mnie to boli. Ok - już sam fakt, że o tym się mówi daje do myślenia, czy aby na pewno Norweżki grają, a właściwie biegną fair. Ale z drugiej strony - ja jako kibic - nie chcę bez przerwy o tym słuchać, bo sama sportowa rywalizacja schodzi przez to na drugi plan. Wiemy, jakie jest zdanie Justyny i jej trenera, ale wypowiadane jest ono bez przerwy i jakoś nie widać, by coś to dawało (a temat nagłośnił się podczas IO w Vancouver). Trener Wierietielny mówi o tym bardzo często, chociażby w dzisiejszym Przeglądzie Sportowym:

Przegląd Sportowy: Mistrzostwa świata zamknięte. Gratulujemy panu i Justynie Kowalczyk trzech zdobytych w Oslo medali.

Aleksander Wierietielny: Dziękuję. Dobrze, że już koniec. Podsumuję to tak: trzy sezony po kolei zdobywamy po trzy medale, różnych kolorów. Justyna ma już dwa komplety krążków mistrzostw świata w biegach indywidualnych. Zdobywamy Kryształowe Kule, złoto i inne medale olimpijskie. Chyba niezły dorobek, prawda? Cały zespół się cieszy. A wyjeżdżamy jak najszybciej, żeby epidemii astmy nie złapać.

Boli go to na pewno, nas - tych, którzy o tym sporcie wiedzą trochę mniej od niego - też. Ale - odpuśćmy, skoro nie można tego zmienić, a nie bez przerwy się "nakręcajmy".

Te dwie historie przytoczyłem nie tylko dlatego, że najbardziej utkwiły mi w pamięci. Dał mi też do myślenia piątkowy program "Fakty po faktach" w TVN24. Tam o końcu kariery Adama Małysza rozmawiali Michał Pol i Robert Leszczyński. Ten pierwszy podsumowując mistrza powiedział, że kochali i kibicowali mu wszyscy Polacy. Z Justyną jest trochę inaczej. Tzn. na pewno wszyscy jej kibicujemy, ale ona nas podzieliła. Jedni uważają, że dobrze robi mówiąc bez przerwy o "norweskim problemie", inni uważają, że nie umie przegrywać.

Nie zmienia to faktu, że gratuluję Kowalczyk medali MŚ. Adasiowi też ;-)

zgłoś nadużycie
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował
Dodaj swój komentarz: