*

Brytyjskie osobliwości (10)

W Brytyjskich osobliwościach (9) pisałam o urzędniczej etykiecie. Parę dni temu padłam z wrażenia po telefonie z Home Ofiice.
Homooffice. Podczas wstępnego wywiadu dotyczącego mojej ogólnej sytuacji osobistej i finansowej urzędnik zapytał po prostu: "Czy mieszkasz z partnerem? Z chłopakiem albo dziewczyną?". W jednym zdania, tak po prostu. Wyobrażacie to sobie u nas? W Polsce, w której urzędnicy USC (wbrew obowiązującemu prawu) odmawiają wydania świadectwa o stanie cywilnym osobom, które deklarują zawarcie związku partnerskiego z osobą tej samej płci za granicą.
Parytet za kierownicą. Gołym okiem widać w Anglii, że samochodem kieruje tyle samo kobiet co mężczyzn. Cudowny, normalny widok.
Be my guest. Anglicy mają opinię osób hermetycznych i niedouczonych. Sami o sobie mówią, że znają tylko jeden język. Własny. Posiadanie psa daje jednak pewne przywileje i możliwości: na spacerze (mamy we wsi specjalny plac z wybiegiem dla psów) poznałam opiekuna dwu chartów. Po kilku spotkaniach zaproponował nam (całej trzyosobowej rodzinie) konwersacje u siebie w domu. Tony jest nauczycielem akademickim z wieloletnim doświadczeniem, włada nienaganną angielszczyzną (taką, która kojarzy się tojadkowi) i mieszka 3 domy od nas. Kuszącym argumentem jest też jego żona – śpiewaczka jazzowa. Jak się uczyć to od najlepszych.

Polska : Anglia 8:20
c.d.n.

zgłoś nadużycie
Komentarze
tojadek tojadek
:) Dodane

Nie, nie szokuje mnie to. Pytanie urzędnika wydaje mi się normalne. Może dlatego, że lubię stawiać sprawy najprościej. To ułatwia życie.
Co do kobiet za kierownicą, hm.... Znam kilka, które są lepszymi kierowcami od facetów. P.S. ja sam wcale nie mam prawa jazdy :))
I jakoś mi to nie przeszkadza.
Bardziej hermetyczni pod względem językowym wydają mi się Francuzi, których postawę można wyrazić jako: "nie znasz naszego języka, to po co tu przyjeżdżasz?!" Byłem w Paryżu przez tydzień, to jednostkowe doświadczenie. Natomiast mam w pamięci turystkę z Francji, która w Zakopanem szukała drogi. Znała jedynie język ojczysty. Ani jednego słowa po angielsku, niemiecku, o polskim nie wspomnę. Skończyło się na obrazkach, namalowanych na kartce (plan dojazdu), ale była mocno obrażona, że nikt nie chce rozmawiać z nią po francusku. Takie oburzenie połączone ze zdumieniem i niedowierzaniem. Smutne i nawet żałosne.

Maciej Łyk Maciej Łyk
Francuzi Dodane

są tacy jak pisze tojadek, tak twierdzi moja znajoma od lat mieszkająca pod Paryżem. Mają jeszcze jedną cechę odnośnie języków obcych. Jak się ich już uczą, to zaczynają się nimi posługiwać dopiero wtedy, kiedy ich zdaniem umieją go perfekcyjnie.

Nie wiem skąd opinia o hermetycznych Anglikach, ja po spędzeniu 2 lat w Londynie mogę wiele powiedzieć o synach i córkach Albionu ale nie to, że są hermetyczni.

A tak ogólnie, to Twoje "Brytyjskie osobliwości" fajnie mi się czyta, powraca wiele wspomnień.

Lidia Barc Lidia Barc
punkt dodatkowy dla Anglii Dodane

Maciej, absolutnie daję wiarę Twoim doświadczeniom.
A sama dzielę się swoimi obserwacjami i doświadczeniami.
Pisząc "Anglicy mają opinię osób hermetycznych i niedouczonych" miałam na myśli to, że sami tak o sobie mówią i piszą (materiały promocyjne w sklepach z pamiątkami, "Przejrzeć Anglików. Ukryte zasady angielskiego zachowania" Kate Fox), moje doświadczenia z nimi są zgoła inne, o czym piszę i tu i w poprzednich odcinkach.

Janusz, w Anglii łapię się na tym, że jestem jako jedyna zdziwiona. Tolerancji mam aż nadto w sobie, tutaj ją po prostu redefiniuję.
Wczoraj w pracy byłam świadkiem rozmowy angielskiej managerki z pracownicą:
- cześć, jak się masz?
- dziękuję, dobrze, a ty?
- o, doskonale, dziękuję, a jak się ma twoja żona?

Maciej Łyk Maciej Łyk
bezpośredniość Dodane

na Wyspach jest powalająca, przynajmniej dla Polaka. Powszechne mówienie do wszystkich ( szefa, policjanta, urzędnika państwowego, kelnera, kierowce autobusu itd. ) "per Ty" jest tak naturalne, jak mówienie w Polsce "per Pan / Pani".

Dodaj swój komentarz: