Nie tak dawno jolkar we wpisie "Publikowanie zdjęć na MM Bydgoszcz" poruszyła temat podprowadzania zdjęć, nie ją jedną spotkało takie chamstwo.
Mi osobiście ręce opadają...
Czy ktoś ma jakiekolwqiek pojęcie czy jest ktoś, kto zna na tyle literę prawa, żeby pomóc przeciętnemu pstrykaczowi dorwać złodziei? Portal turystyczny oraz biuro podróży zamieściły w sumie w 4 różnych artykułach zdjęcia wykonane przeze mnie, podpis został wycięty, zdjęcia nie sa nijak podpisane, nikt mnie nie pytał o zgodę na publikację. Wykorzystano w sumie 10 zdjęć różnych miast. Zdjęcia zostały wykorzystane w celach komercyjnych - reklamujących wycieczki. Jak zmusić złodziei do zapłacenia za bezprawne użycie tych zdjęć?? Jak zebrać dowody? Printscreen wystarczy? Paragrafy znam, ale nie jestem na tyle biegła, żeby zapewnić sobie niepodważalność roszczeń.Chętnie odpaliłabym procent z odzykanych pieniędzy osobie która by się tym zajęła, chodzi o zasady!


może ktoś zna prawnika, który mógłby się na ten temat wypowiedzieć??
http://forumprawne.org/prawo-autorskie/
przykładowy wątek: http://forumprawne.org/prawo-autorskie/155557-prawa-autorskie-publikowanie-w-necie-cudzych-zdjec.html
Wszystko ładnie na paierze... znalazłam taką wersję postępowania
"robisz skany ekranu
wrzucasz na płytke
robisz opis
co sę stało ?
na jakiej stronie?
Twoja interwencja ?
wrzucasz skany opis na płytkę
wrzucasz swoje oryginały na 2 płytkę
idziesz na policję i zgłaszasz kradzież praw autorskich"
hmmm...
postaram się pomóc Tobie i wszystkim na portal - czekam na kontakt od prawnika, który chwilowo nie może rozmawiać
Zerknij tu: http://fotozwiazek.pl/index.php
tak myślałam, czy walić z grubej rury, czy usiłować się dogadać... podać cenę zdjęć - taką jaka obowiązuje w cenniku ZPAF,http://www.zpaf.pl/pl/content/prawa_aut/tabele.php pomniejszoną odpowiednio... bo nijak w związku nie jestem:) - a i ciężko siebie wycenić w takiej sytuacji. Usunięcie zdjęć nie wystarczy, przez dość długi okres czasu zdjęcia wisiały na stronie, były wykorzystywane.
pogo jakby cokolwiek udało Cis się ustalić byłoby suuuuuper.
Cytując ALFa "Każda kancelaria chętnie to weźmie za 30-50% prowizji od odszkodowania (bo to prościzna, wprawka dla aplikanta lub asystenta)" ja chętnie się podzielę kasą, chodzi o ZASADY!!!
Gold... gdzie tam jest propozycja rozwiązania sprawy? :) Ja mogę puścić maila o zapłacenie za bezprawne wykorzystanie już teraz, ale chcę mieć pewność, ze zdjęcia nie znikną ze strony, a printscreen okaże się niewystarczającym dowodem...
Jestem po rozmowie z prawnikiem. W najbliższych dniach mam dostać bliższe informacje odnośnie takich spraw. Dla większych kancelarii i biur zabawa w odszkodowania nie ma sensu, bo to "płotki", ale mam dostać namiar na osobę, którą ma Wam pomóc. No cóż, czekamy i liczymy na słowność prawnika :)
oks..ja się wstrzymam, ponad rok te foty wisza :/ kilka dni nie zrobi mi różnicy... Najbardziej interesuje mnie :
jakie dowody zebrać, żeby wystarczyły w razie nie polubownego załatwienia sprawy :)
Problem "pożyczania" zdjęć zdaje się rozwijać w zastraszającym tempie. To co tu czytam, oraz słowa moich znajomych fotoreporterów ( głównie sportowych ) zdają się potwierdzać, że ludzie coraz śmielej korzystają do woli ze zdjęć zamieszczonych w sieci.
Niestety coraz większą śmiałość w używaniu czyiś zdjęć wykazują także dziennikarze obywatelscy. Piszą oni naturalnie, że posiadają zgodę autora fotki na jej publikację, a w rzeczywistości tak nie jest. Podają fałszywego autora zdjęcia ( bo na większości portali jest to absolutnie wymagane ) i są zadowoleni z życia. Kilka spraw sądowych założonych przez prawowitych właścicieli fotografii spowodowało, że teraz trzeba wysyłać pisemną zgodę autora zdjęć do administratorów. To powinno na jakiś czas ukrócić ten proceder. Wiem, że takie pisemne zgody są wyrywkowo sprawdzane, bo tu także można dopuścić się fałszerstwa.
Z własnego doświadczenia wiem, że grono fotografów nie robi większych problemów z udzieleniem zgody na publikacje ich zdjęcia. Mi przynajmniej jeszcze nigdy nikt nie odmówił. Tak jak pisze vi, tu chodzi o zasady a nie o kasę.
Podaj adres strony gdzie są zdjęcia...
tia i co jeszcze... niech sobie żyją w nieswiadomości słodkiej póki co... dopóki ja nie będę pewna efektów interwencji:)
Zabezpiecz printscreeny (wydruk i forma elektroniczna). Zdobądź oświadczenie 2-3 świadków, którzy stwierdzą, że dnia tego i tego, po wpisaniu wtakiego adresu na takiej to i takiej stronie widzieli zdjęcia załączone na prinscreenie.
Zaproponuj firmie sprzedaż tych zdjęć za rynkową cenę (może być maxymalna, bo tryb też nie jest normalny). Zarządaj natychmiastowego usunięcia z zaznaczeniem, że to nie wyczerpuje Twoich roszczeń. Ponieważ firma wykorzystuje to w swojej działalności reklamowej, to łamie Twoje prawa dla swoich materialnych korzyści, a więc z niskich pobudek. Dodatkowo celowo usunięto Twój podpis - a więc robiono to świadomie.
W procesach cywilnych nie musisz zatrudniać zawodowego prawnika. Radzę poszukać wśród studentów prawa - mają takie koła, które świadczą nieodpłatne porady.
Policja jest bez sensu - nie pomogą Ci.
Natomiast nic tak dobrze nie robi na chęć ugodowego załatwienia sprawy (tzn. dogadanie się i zapłacenie) jak pierwsze pismo sygnowane przez kancelarię prawna, która wystepuje w imieniu swojego mocodawcy. to sygnał, że sprawa jest powazna.
I nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że kancelarie tego nie biorą - biorą. przy kilku zdjęciach i takim rażącym naruszeniu, takich okolicznościach, ugoda na poziomie 5 tys. zł to minimum, a 40-50% tej kwoty dla kancelarii za jedną stronę A4 to pieniądz nie do pogardzenia.
Rada:
na etapie pisma do drugiej strony nie musisz się konsultować - wystarcza wiedza ogólnodostępna i parę zwrotów typu: moje prawa autorskie (brak info że jesteś Autorem, ingerencja w dzieło - bo cos tam obcięli), moje autorskie prawa majątkowe (bo bez Twojej wiedzy i zgody wykorzystuja do swojej działalności komercyjnej, czerpia korzysci z Twojej pracy).
Natomiast gdyby doszło do składania pozwu w sadzie, radze się konsultować. Tutaj łatwo o błąd formalny - i cała sprawa bierze w łeb. wtedy sad nawet nie rozpatruje).
Ale jak dobrze napiszesz pierwsze (powołasz się na printscreeny i zeznania swiadków) i zaproponujesz godne, ale rozsądne warunki ugody, to byliby głupcami, gdyby nie skorzystali.
to zażądanie a nie zarządzanie :)
Portal turystyczny czy też to biuro podróży prawdopodobnie po pierwszym Twoim kontakcie z nimi zacznie od śpiewki, że nie mieli pojęcia, iż są to Twoje zdjęcia ponieważ wykonanie strony zlecili firmie czy osobom trzecim. Więc pewnie będą chcieli zdjąć te zdjęcia z widoku publicznego myśląc, że to załatwi sprawę. Lub też będą odsyłać Cie do wykonawcy strony. Tak więc rzeczywiście zbierz pierw materiały i poradź się prawnika.
ale w jaki sposób, zdjęcia owe wpadły w ręce tej firmy co robiła ową stronę? czyli skąd je pozyskali, z jakiego źródła? czy zdjęcia posiadały znak wodny? czy w równie inny sposób były zaznaczone prawa autorskie? może były zakodowane prawa w info jpg? jakiej jakości zostały wykorzystane? czy po wstawieniu Twoich zdjęć ilość wejść na owy portal wzrosła znacznie? a jeśli chodzi o cenę/zapłate za foto, są porównywane do cen w bankach zdjęć.
zobacz czy w swoich folderach firma ta, wykorzystała Twoje zdjęcia, tu by była kasa:)
na przyszłość jeśli robisz dobre fotki to sprzedawaj je na fotoli i je znakuj, darmowych programów do znaków wodnych w bród.
http://www.flickr.com/photos/wsusafanclub/sets/72157624732244811/with/4948212635/
super! biorąc pod uwagę, ze nigdy konta na flickr nie miałam, i słowa "This photo belongs to Winter Storm USA Fanclub's photostream (4,421)" zajeb... szkoda tylko, ze nigdy nikomu tych zdjęc nie udostępniałam i nie sprzedawałam... jeszcze większe podpisy musze robić - nie dało się ciachnąć!
Żeby było "śmieszniej" to ten fanclub ustawił przy tych zdjęciach "All Rights Reserved".
praw autorskich nie musisz w żaden sposób zaznaczać - one istnieją od momentu powstania dzieła. Wiadomo, że jak nie Ty robiłeś zdjęcie, to ktoś je robił. Prawa autorskie są niezbywalne - jak Ty jesteś autorem, to nawet jak komuś zdjęcie odstąpisz, to dalej Ty jesteś autorem.
Zbywalne są prawa majątkowe - Ty jesteś autorem, ale sprzedałeś zdjęcie i od tej chwili dysponuje nim i zarabia na nich wydawnictwo, agencja reklamowa, itd, itp.
Mimo, że np. wydawnictwo ma wszystkie prawa majątkowe do zdjęcia, to w dalszym ciągu Ty jesteś autorem i np. musi sie Twoje nazwisko pod zdjęciem jako autora ukazać.
Wstawiając zdjęcia do galerii np. na mmce wcale nie musisz ich podpisywać, dawać znaku wodnego, itd, itp. To jest Twoje prawo, ale nie obowiązek.
Brak podpisu nie oznacza, że zdjęcie nie ma autora. Brak podpisu nie oznacza, że możesz je dowolnie i bezkarnie wykorzystywać.
0 strona