Promujemy Bydgoszcz przez sport - taki był pomysł na uzyskanie rozgłosu. I sposób nie najgorszy, i cel nie oburzał chyba nikogo. Wyszło beznadziejnie. Mój znajomy mawia, że nie da się siedzieć "jedną dupą na kilku weselach w tym samym czasie". I to chyba główny powód naszych (bo bydgoskich, czyli i moich. nie napiszę, że ICH, bo niehonorowo) niepowodzeń. Bydgoszcz jest zbyt małym miastem, żeby w ciągu kilku zaledwie lat inwestować w ekstraklasowe drużyny koszykówki, siatkówki, żużla i jednoczesnie budować potęgę drużyny piłki nożnej. Za dużo nałożyliśmy na telerz, a teraz rzygamy i mamy sraczkę, aż nas głowy od tego rozbolały. I na dodatek kasa, kurcze, pusta. I kac gigant u współbiesiadników, którzy się do tego imprezowania dołożyli. I tak oto przez następnych kilka lat głównymi sponsorami naszych druzyn będą znowu spółki miejskie lub takie, którym z "miastem" wypada dobrze, z różnych względów, żyć.
ps. zastanawiałem się nad tagami do tego wpisu. i tylko to mi przyszło na myśl


http://www.mmbydgoszcz.pl/blog/entry/51/Miasto+sportu.html
2 i pół roku minęło, a temat aktualny. W międzyczasie tylko Raul odszedł z Realu i Szymon Ligarzewski zdążył wrócić do AZS-u i znowu odejść, a jakże, z braku pieniędzy.
i tylko dlatego, że przemysł w Bydgoszczy nie istnieje, rządzą tylko markety, trzy następne w budowie, żal
Markety rządzą bo jest na nie popyt, przemysł zaś wyniósł się dlatego że nie uzuskał tu odpowiedniej pomocy finansowej(RPO) czy infrastrukturalnej (autostrada,SSE)ale powoli się to zmienia
5 centr handlowych w drodze ;)