Powodów jest bez liku. Jedni odwołają się do idei poszukiwania piękna w codziennym życiu, inni zwrócą uwagę na brak rutyny w pracy, a jeszcze inni po sokratejsku zapytają: a dlaczego warto oddychać? Dla mnie odpowiedź jest znacznie prostsza: lans, długie lufy i fajne szale.
Te trzy zagadnienia otwierają długą listę powodów, której wąski wycinek pozwoliłem sobie spisać poniżej:
1. Prestiż (lans)
Zdjęcia zdjęciami, ale każdy wie, że nie o to w fotografii chodzi. Wystarczy przejść się do jednego z tych trendy-klubów, gdzie się zbiera lokalna bohema artystyczna. W tejże wesołej ciżbie bez trudu rozpoznamy fotografów: dwudniowy zarost, wymęczony skręt w zębach i nonszalancko przerzucony przez ramię pasek z aparatem. Stoją tam dumni i bladzi, niby w tłumie, ale jednak ponad tłumem, niby żywi, lecz jakby trochę posągowi. Ci, Którzy Obcują z Pięknem. Otoczeni wianuszkiem żarliwych wyznawców, spoglądają na doczesność oczami, które widzą tak wiele…
Niekiedy pokazują swoje prace: np. cykl „Palec u nogi” (mowa o tym dużym). Palec z góry, palec w sepii, palec-profil jako metafora nieskończoności. Palec – życie codzienne. Palec z drugim palcem, czyli miłość ponad wszystko – publika wzdycha, dziewczyny mdleją, fotograf triumfuje i nikt nie ma pojęcia o czym są te zdjęcia.
2. Obiektyw a Freud, czyli kwestia rozmiaru.
W stadzie fotografów, jak w przypadku wszystkich zwierząt, istotna jest hierarchia. Kryterium różnicującym nie jest tu jednak ani talent, ani doświadczenie, a długość lufy.
Na szczycie piramidy stoi samiec/samica alfa z najdłuższą lufą. Zwykle są to osobniki z lufami tak długimi, że potrzebują do ich obsługi statywu (500 mm i więcej) oraz oddanych tragarzy (tzw. „asystentów”). Naukowo udowodniono, że długie lufy pozwalają przyciągnąć uwagę płci przeciwnej, można więc śmiało stwierdzić, że praktyki mają charakter godowy.
Do stałych rytuałów, podkreślających dominację w stadzie, należy wyszukiwanie tzw. krótkolufowców (50 mm i mniej) i gniewne potrząsanie lufą, połączone z agresywnymi pomrukami (np. „Spieprzaj z kadru!”). Niektórzy noszą przy pasie łupy zdobyte na pokonanych przeciwnikach: lufy szerokokątne i te z zakresu do 300 mm.
3. Fajne szale
Co tu dużo gadać, fotograf bez szala to dupa, nie fotograf. Zwykle są to szale długie, gustownie owinięte wokół smukłej artystycznej szyi. Poruszone bryzą znad morza zwykły dramatycznie powiewać, toteż marynarze w zamierzchłych czasach używali fotografów do rozpoznawania kierunku wiatru.
Obecny sezon jest jednak wyjątkowo obfity w tzw. arafatki tudzież chusty o proweniencji niewątpliwie bliskowschodniej. Romantyczny charakter tej stylizacji wskazuje na podróżnicze zapędy fotografa.
4. Tężyzna fizyczna
W błędzie jest ktoś, kto ma fotografów za wiotkie frędzle. Ba, usprawiedliwionym byłoby nawet stwierdzenie, że konstytucja większości fotografów osiąga bardzo wysokie noty. Przyczyn należy dopatrywać się we wspomnianych już lufach. Fotograf wspinając się w hierarchii stada zdobywa coraz to nowe trofea: lampy, obiektywy, gripy, itd. Po kilku latach jest tak obwieszony sprzętem, że przejście z domu do samochodu stanowi nie lada wyczyn. Dlatego też organizm fotografa ewoluuje wzmacniając bicepsy, klatę oraz mięśnie kaloryfera. Fotograf z wieloletnim stażem śmiało może stawać w konkury z kulturystą, pływakiem czy nawet harcerzem.
5. Bogactwo
Każdy wie, że zdjęcia to złoty biznes. Najbardziej opłacalna jest oczywiście praca w mediach (która dotykowo wiąże się z bonusem do statystyk +4 do Lansu). Tam to właśnie, w obywatelskiej i chwalebnej służbie polskiemu społeczeństwu, fotoreporter (będący gatunkiem pochodnym fotografa) ma niepowtarzalną okazje dniem i nocą w pocie czoła fotografować fascynujące elementy codzienności: roboty drogowe, korki, cieknące rury, podmiejskie festyny a nawet portrety urzędników. Co więcej za swój trud otrzymuje sutą zapłatę pozwalającą mu godnie żyć: opłacić czynsz, komórkę i godnie zagryźć zęby w ścianę.
6. Podróże
Opisywany już w niniejszym artykule totem w postaci arafatki to atrybut nierozerwalnie związany z podróżami. Zawód fotografa obliguje do roztaczania wokół siebie aury człowieka bywałego w świecie, takiego co to z niejednego pieca chleb jadł i w nie jednym kraju strzelał z kapiszonów. Co więcej, w przeszłości „fotograf” był synonimem słowa „podróżnik”, a według naszych anonimowych źródeł w Hollywood w pierwotnym założeniu Indiana Jones miast batem miał machać Leicą.
7. Romantyzm
W istotę profesji fotografa wpisana jest idea buntu. Brak zgody na rzeczywistość jako taką i wieczne poszukiwanie jej alternatywy przejawia się w miłości do jej kopii – fotografii. Równocześnie skazany jest fotograf na wieczne błądzenie pomiędzy tym co jest (rzeczywistość) a tym, co być może (fotografia) – ale nie musi.*
*powyższy tekst połączony z dobrym szalem, aparatem na ramieniu i uprzednim prysznicem jest niezawodną bajerą na piątkowy clubbing;
Jak już pisałem, siedem w/w zagadnień to zaledwie otwarcie długiej listy rozkoszy, jakie czekają na przyszłych adeptów fotograficznej muzy. Jednak już na początku należy sobie uzmysłowić fundamentalną prawdę: być fotografem to tworzyć wrażenie bycia fotografem. Ktoś z tylnego rzędu zapyta: a co ze zdjęciami?
A po co komu zdjęcia?
Źródło
Autor: Tomasz Woźny
Chyba powinienem zacząć się martwić. Kilka punktów pasuje jak ulał do mnie ... ;)
7 powodów, dlaczego warto zostać fotografem - poradnik niepoważny
Goldmoon
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 9
- Wpisów na blogu: 51
- Komentarzy: 441
- Miejsc na mapie: 38


R E W E L A C J A ... ale się uśmiałam ;) hahaha chyba muszę zmienić avatarka ;)
Fajne szale to przecież podstawa... nie ma co się śmiać :)
dziewczyny mdleją hah:Pdobre
Świetnie to opisałeś, kilka tych podpunktów w jakimś drobnym stopniu spełniam, co tym bardziej mnie bawi...
Zaskoczyłeś mnie z tymi szalami, bo sam bardzo lubię ten element garderoby ;P
Ale racja że jak masz lustrzankę z wielkim obiektywem to uważają ciebie za wielkiego fotografa, a sprzęt daje dużo ale nie daje talentu z którym trzeba się urodzić ;)
Zgadzam się, szale są świetne :) Jeśli są już koszulki, to może pomyślimy nad zaprojektowaniem MM-kowego szala na okres jesienno-zimowy? :) Na Photo Day'e akurat :)
Dobry tekst. Całość pasuje idealnie. Z tym szalem to nawet nie wiedziałem, że to taki lans, może zaczne sam nosić :)
Mentalność ludzi na temat fotografii niestety jest taka jak opisałeś. To tak jak z tym kawałem o fotografie co przychodzi na ślub. Po sesji zdjęciowej para młoda zaprasza fotografa na obiad.
Oglądając zdjęcia zachwyca się zdjęciami i mówi do fotografa. "Fantastyczne zdjęcia, musi Pan mieć bardzo drogi sprzęt." Na to fotograf po zjedzeniu obiadu odpowiedział, "Fantastyczny obiad, musiała go pani gotować w bardzo drogich garnkach".
Gold - ty sie pod tą arafatkę bezczelnie łapiesz :) A co do omdlewających dziewczyn... hmmm... proponuję spacer po klubach w piątkową i sobotnią noc z "lufą na wierzchu" - panny jak ćmy lecą, najlepiej walnąc sobie logo "klubowej" do tego :)
"dwudniowy zarost, wymęczony skręt w zębach i nonszalancko przerzucony przez ramię pasek z aparatem" - odpadam, nijak mi ten zarost nie wyjdzie, ani skręt - nie lubię gniecionych fajek, aparat na ramię? - a jak zleci? D;la mnie inna kategoria...
PKT 8 - Desperacja - inny gatunek focących, kierujących się zasadą: "mozesz mi wyciąć nerkę, ale nie krzywdź mojego aparatu, bo pół roku na niego ciułałem!" Nisza niedorobionych sprzętowo fanatyków, na których ci "prawdziwi" patrzą często z góry i z politowaniem... politowanie tym większe jeżeli toto jest płci żeńskiej i dokonuje herezji pt. zmienianie szkła w trakcie focenia - no bo przecież normalnym jest mieć osobną puszkę do każdego szkła i osobne EGO do każdego obiektywu...
hahaha, no właśnie i co teraz... piątkowa no z lufą na wierzchu po klubach i będą mleli "młodzi gniewni"? chyba muszę wypróbować
Delikatnie chciałbym zaznaczyć, że po to podawałem Źródło by nie brano mnie za autora tego tekstu. Powinienem jeszcze dopisać autora co niniejszym uczyniłem. Mea culpa.
Wielkość obiektywu rzeczywiście ma znaczenie. Nie zliczę już ile raz ktoś mnie zagadywał i ile razy dobitnie akcentując musiałem mówić: NIE JESTEM FOTOGRAFEM!.
A z noszenia arafatki rezygnować nie zamierzam. Bez względu na to ile razy przez nią mnie na ulicy zaczepi jakiś "dres" czy też fakt, że groblowej ekipie się to nie podoba i maja szczerą chęć ją spalić.
Pkt 8 autorstwa vi. Jak najbardziej się z nim zgadzam. Aczkolwiek znam osoby, którym swój aparat dam do dłoni czy tez pozostawię pod ich opieką. Na krótko bo krótko, ale jednak ... :)