Drewniane szachy, które dziadek kupił u Wietnamczyka tuż koło swojej kamienicy, zabrałam ze sobą w podróż. Liczyłam na to, że ktoś, jeśli tylko poprszę, zagra ze mną.
Tadeusz miał zawsze błękitne, nawet lazurowe oczy. I szkoda, że większosc fotografii jest czarna ze względu na upływ czasu i biała z powodu Jego nieobecości. Gdyby szybciej wymyślono kolor, miałabym jego oczy, takimi, jakimi naprawdę były.
Mam czarne,lśniące, dwa kamienie rzucane niechętnie w oczy obiektywu.
Szachy kupił dziadek nie dlatego, że nie miał innych. Kupił je dla mnie. Pięknie rzeźbione, lekko połyskujące, pachnące drewnem. Usiedliśmy do stołu. Babcia nalała herbaty do szklanek obwarowanych metalowym płotem. Dziadek zaczął:
Konik jest szybki skacze tam, gdzie tylko znajdzie miejsce, wieża- strzeż się jej, dumna, wysoka, niby powolna, ale gdy ruszy, gdy zacznie pędzic przez kwadraty nagle uderzy! Zabierze damę i łatwo już przyjdzie zgładzic króla!
Szłam z koleżanką, której imienia nie pamiętam, a zważywszy, że znam ją 5 lat, nigdy nie poznam. Janek stał po drugiej stronie ulicy i bacznie się mi przyglądał. Wiem, zastanawiał się, skąd mnie zna.
"Chyba zmienię towarzysza" - powiedziałam do Niej i poczekałam aż Janek znajdzie się na tym samym brzegu.
Zjedliśmy eklerki w polewie toffi i wypiliśmy włoską kawę, której nikt z domowników jeszcze nie próbował. Dobra.
Rozmawialiśmy o sobie i Marcie, co by z nią zrobic... Potem przyszedł jego brat, ksiądz, któremu wyznałam, że grzeszę, i który obiecał się za mnie modlic. I nagle zobaczyłam coś lśniącego, jakby kawałki porcelany, jakby gwiazdeczki zsunięte z nieba.
"Zagrajmy"
Staram się od paru dni grac w szachy online. Zapisałam się nawet na kilku stronach. Ale jeszcze ani razu nie wygrałam. Raz tylko komuś upłynął czas. Z początku nie wiedziałam, jak to? Przecież zawsze świetnie grałam! Teraz zaczynam rozumiec. Poczciwy, kochany dziadek.
Jest jednak wciaż ktoś, z kim zawsze wygrywam - Petr.
Poczciwy, kochany Petr ...


Łatwo jest pisać w pierwszej osobie. Ja, ja i tylko ja ! Może wypadałoby coś więcej zauważyć niż kawałek własnego nosa ? Literatura zna inne formy pisarskie ... Bez złośliwości oczywiście :)
Widzisz, Bartko, nie dogodzisz. Raz Cię krytykują, że piszesz o innych, bo przecież nie masz prawa domyślać się o czym oni dumają. A teraz zarzucają pisanie tylko o sobie. No ale o czym mają być blogi, jak nie o sobie lub o innych :)
Wpis może nie jest w całości super, ale dla jednego zdania warto było poświęcić kilka minut: "I szkoda, że większość fotografii jest czarna ze względu na upływ czasu i biała z powodu Jego nieobecności.".
Niekiedy fajnie się to czyta. Piszesz ulotnie, jakbyś próbowała zatrzymać chwilę. Nie każdy to potrafi. Pewnie i nie każdemu się to podoba.
Mi się podoba:)
Rozumiem, ze niekiedy fajnie przeczytac cos nie o mnie. Tylko, nawet gdybym napisala nie o sobie = to po pierwsze, i tak nikt by tego nie wiedzial, po drugie = slowa zawsze zdradza autora:)
Moge pisac w 3 osobie, tworzyc wielkie narracje, ale to nie to miejsce...
Fanom ,) dziekuje.