*

Warszawa

Dodane 2010-04-14 18.46, komentarzy 6 - dodaj komentarz Miejsce: Wyżyny, Kapuściska Tagi: kaczyński katastrofa wypadek

Nie będę pisać o tym co się stało, kto odszedł, że samolot, że jest żałoba i że w Warszawie się dużo dzieje. Każdy przeczytał już wystarczająco dużo faktów.
***
O 8:56 staliśmy jeszcze przed salą. Zajęcia zaczęły się chwilę po dziewiątej. Ktoś już dostał informację co się stało, ale myślał, że to żart. Dopiero po 9:40 telefony się rozdzwoniły. Akurat notowaliśmy dachówki ceramiczne. Nie wiem o czym była dalsza część zajęć.

Sobota i niedziela, spędzone przed telewizorem, jak wtedy, gdy samoloty zatrzymały się na WTC, jak wtedy, gdy umierał Papież.

Jeszcze w niedzielę wieczorem zapaliliśmy znicz pod Pałacem Prezydenta. Tłumy nieprzebrane. W telewizji oglądało się to trochę inaczej - wszystko działo się „gdzieś tam”, ludzie gromadzili się przed bramą pałacu i tam składali znicze. Na miejscu ilość ludzi okazała się przy-tła-cza-ją-ca. Byli nie tylko przed bramą, ale tłumem szli od Ronda de Gaulle’a, przez Nowy Świat i całe Krakowskie Przedmieście, dalej stali wokół krzyża na Placu Piłsudskiego, śpiewali, modlili się i zapalali znicze obok Grobu Nieznanego Żołnierza. Szliśmy razem z nimi. Mimo chłodu wieczoru, od płomieni było bardzo gorąco. W powietrzu zapach palonego wosku. Znicze utkały czerwono-biały dywan płonący ogniem na chodniku, daleko, daleko od prezydenckiej bramy. A w tym tłoku można było zawiesić siekierkę w powietrzu.

Mnie osobiście najbardziej tknęła atmosfera w poniedziałkowy ranek przed sejmem. Na trawniku na Wiejskiej ułożono zdjęcia ofiar. Przy nich masa kwiatów, masa zniczy, garstka ludzi. Każdy po prostu przychodził i stał tak patrząc gdzieś w swoje myśli. Dziesięć, piętnaście, dwadzieścia minut. Po prostu staliśmy.

Mimo godziny akuratnej do pracy, tłum przed pałacem nie zelżał. Dojechały ekipy prasowe, radiowe, telewizyjne zewsząd. Zrobiło się mało miejsca. Chodnik się ścieśniał. Szliśmy w tempie tip-top gdzieś na dziesięć sekund. Absolutny ścisk. Setki, tysiące ludzi w jednym miejscu i absolutna cisza, której nie zrozumiałabym słysząc w telewizji: „i panuje absolutna cisza”. Przeżycie ciężkie do ogarnięcia.

Wieczór z nosem w gazetach, w historycznych wydaniach prasy, które zachowamy dla dzieci.

Wtorek był dziwny. W poniedziałek jadąc autobusem widziałam takie twarze jak moja, zamyślone, patrzące gdzieś za okno, milczące. Zaledwie dzień później, kiedy uszło powietrze z większości ludzi, jazda autobusem przypominała zwykły dzień. Kobieta obok mówiła o imieninach Jerzego, na które się wybiera, było coś o firanach, które wypadało by już wyprać, o oknach, które ktoś chciał umyć w sobotę, rozmowy przez telefon dotyczyły najbliższych spotkań i wydarzeń w mieście. Milczenie było deficytowe. Nic nie mówiłam, bo jechałam sama, ale też pomyślałam o oknach, w końcu słońce tak ładnie świeciło...

Na Krakowskim Przedmieściu zrobiło się jakby turystycznie. Broń Boże nie odmawiam nikomu tego, że przeżywał w spokoju, modlitwie, ciszy całą tragedię, a również stał w tym tłumie. Jednak wrażenie odniosłam inne niż w niedzielę, kiedy najbardziej dało się słyszeć modlitwy i ciszę. Wtorek był, jak dzień zwiedzania, był jak „zobacz, zobacz! to jest ten pałac, a to jest ten chodnik ze zniczami!”. To był dziwny dzień, a na dodatek padało.

Gdyby wczoraj ktoś mnie zapytał, czy para Kaczyńskich powinna spocząć na Wawelu, nie musiałabym się długo zastanawiać nad odpowiedzią, oczywiście, że nie. Osobiście prędzej bym tam widziała miejsce dla Wałęsy, jednak wolałabym zostawić kryptę w niezmienionym składzie. A gdybym była z rodziny Kaczyńskich i zaproponowano by Wawel zamiast Powązek? Sekundy bym się nie musiała zastanawiać, oczywiście, że tak. To przecież Wawel! Królowie, Sikorski, Słowacki, Piłsudski, tysiące odwiedzających z całego świata, chyba nikt nie ma wątpliwości, że to wyjątkowe miejsce? A dziś, kiedy już zapadła decyzja? Gdyby za życia zapisali się swymi czynami na niechlubnej karcie naszego narodu, gdyby działali na niekorzyść Polski, gdyby Ich obecność w krypcie bezcześciła pamięć już śpiących w niej Polaków, byłabym zbulwersowana, oburzona, mogłabym iść w marszach „antywawelowych”. Ale nic takiego nie było. Niech spoczywają w pokoju…

I tak oto na naszych oczach tworzy się nielicha historia. Jestem bardzo ciekawa co przyniosą, powiedzmy, dwa najbliższe lata, a co przyniesie lat pięć? Kto nakręci film na podstawie tego wydarzenia i kto zagra role naszych polityków? Czy wypada robić taki film za życia rodzin zmarłych? I co z tą Rosją?

zgłoś nadużycie
Komentarze
viS viS
... Dodane

jesteś naszym korespondentem w Stolicy :)

pogoski pogoski
korespondentko Dodane

Co mi się rzadko zdarza obejrzałem wszystkie zdjęcia. Może nie są wybitne, ale ich moc ma szerszy wymiar.

Maciej Kulesza Maciej Kulesza
Sylwio, Dodane

Proszę przyślij mi Twoje (kilka - kilkanaście) zdjęcia z Krakowskiego Przedmieścia i Placu Piłsudskiego, w szczególności zdjęcia nocne z zniczami.
Chcę zatrzymać je w prywatnym archiwum.
Dla pewności podaję adres: maciej_kulesza@gazeta.pl

Serdecznie dziękuję

Sylwia Nowicka Sylwia Nowicka
!_! Dodane

Zdjęcia absolutnie nie oddają warszawskiej atmosfery i samego poczucia w duchu, zupełnie innego niż jak się idzie ulicą w Bydgoszczy. Może zbyt właściwie to nie zabrzmi, ale cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tym wydarzeniu i upamietnić je kilkoma zdjęciami.

Łukasz Okoński Łukasz Okoński
... Dodane

Sylwia, choć te zdjęcia są bardzo dobre, to wolałbym ich jednak nie oglądać... niestety nie mamy na to wpływu. Pięknie oddałaś klimat.

Shaiith Shaiith
... Dodane

Zdjęcia oddają ten klimat. Fajnie to ujęłaś.

Dodaj swój komentarz:

Sylwia Nowicka

Sylwia Nowicka

X Miejsce w rankingu

BLOG:kompotsliwkowy.wordpress.com MUZYKA:lastfm.pl/user/sliveczka

5858886