*

Święto budowlańców - walenie tynków...

Utworzono: 2010-02-14 15.30 - Ostatnia aktualizacja: 2010-02-14 15.30

No ta... 14 lutego - muszę kumpeli życzenia urodzinowe wysłać, a ... i trąbią w telewizji, ze święto zakochanych czy co tam :D. Interesujące święto, ale zdecydowanie bardziej interesujący wydaje się sam patron. 14 lutego jest nie tylko świętem zakochanych, ale również Dniem Osób Chorych na Padaczkę, dlaczego? Bo Waluś jest również patronem chorych na epilepsją i chorych psychicznie :D:D To daje do myślenia :). Chorzy na epilepsję powinni unikać bezsenności, gwałtownego wysiłku, który wiąże się z nagłym podwyższeniem poziomu tlenu we krwi, a także migającego światła - na przykład dyskotek, silnych emocji, wzburzenia itp - czyli dokładnie tego co jest chlebem powszednim poważnie zakochanych hehe.

Dlaczego wybrano świętego Walentego na patrona zakochanych można w pewien sposób wytłumaczyć, bo jeśli przyjmiemy miłość za stan odurzenia chemicznego podobny do choroby psychicznej to wybór jest jak najbardziej trafiony. Anglosasi, którzy jako pierwsi ogłosili go patronem zakochanych wiedzieli co robią. Wszak to mająca wiele wspólnego z obłędem, poważna i wyjątkowo ciężka jeżeli nie najcięższa do wyleczenie choroba na świecie, będąca ponadto przyczyną wyjątkowo irracjonalnego zachowania się ludzi, którzy przed zarażeniem zachowywali się całkiem normalnie. Chorzy widzą rzeczy, których nie ma, mają całkowite zaburzenie postrzegania realnego świata, nie zauważając jednocześnie rzeczy oczywistych - co dla obiektu zakochania jest jak najbardziej korzystne :D. Paskudne jest to,że kiedyś przychodzi czas na otrzeźwienie, tfu! uleczenie znaczy się! - paskudne dla ex-zakochanego oczywiście:D.

A modląc się o cokolwiek do Świętego Walentego radzę uściślić do którego, bo obecnie kościół uznaje 16 Walentych za świętych i jeszcze 3 Walentyny - nie nie ma tam Tiereszkowej :). Ostatecznie przyjęto, że św. Walentym - patronem zakochanych był biskup z Terni, który zginął jako męczennik około roku 269 r (bity maczugami, a następnie ścięty - ciężki jest los męczennika!). Terni (obecnie włoska Umbria) jest jedynym miejscem na świecie, gdzie 14 lutego ludzie są zwolnieni z pracy - to się nazywa święto!!!

Nawet Szekspirowi spodobało się święto skoro kazał Ofelii - bidulce nieco zakręconej zresztą, pośpiewać w Hamlecie:
"Dzień dobry, dziś święty Walenty
Dopiero co świtać poczyna
Młodzieniec snem leży ujęty
A hoża doń puka dziewczyna.
Podskoczył kochanek, wdział szaty (ja się pytam po co?)
Drzwi rozwarł przed swoją jedyną
I weszła dziewczyna do chaty
Lecz z chaty nie wyszła dziewczyną"
hmmm... tak sobie myślę właśnie, że Ofelia była pierwszym Emo - cierpiała, była (nad)wrażliwa i w sumie skończyła w strumieniu - topiąc się samodzielnie, bądź przypadkiem - nie wiadomo.

W sumie to Walenty taki święty nie był, jako diabeł (Walanty lub Walek) przetrwał w dawnych ludowych powiedzeniach:"Idźże do Walantego!" (Idź do diabła!), "Bodaj ją Walenty popadł!" (Żeby ją diabeł porwał!)

Po prawdzie - zanim kościół ze wszystkimi swoimi świętymi wtrącił swoje trzy grosze 14 lutego był wigilią dawnego italskiego i rzymskiego święta (Luperkalia - świętem oczyszczenia i płodności.), obchodzonego do IV wieku naszej ery, a poświęconego Faunowi zwanego Luperkusem. Kapłani Luperkusa, zwani luperkami nadzy, przyodziani jedynie w skórę świeżo zabitego tryka biegali po Palatynie, uderzając napotkanych przechodniów, szczególnie młode kobiety, rzemieniami skór zwierząt ofiarnych, co miało kobietom gwarantować płodność. - tia - i mam wrażenie, że to była znacznie ciekawsza impreza niż straszenie różowymi pluszowymi miśkami, serduszkami i różyczkami w każdej witrynie sklepowej.

No to miłego walenia tynków - aby zadość tradycji uczynić wetnę sobie dziś na obiadek serduszka drobiowe... przynajmniej nie są różowe!... a do obiadu na lepsze trawienie zapodam Marilyna Mansona - Valentine's Day :D:D
"Idźcieżże do Walantego!" z tymi walentynkami ... no i to na tyle.


zgłoś nadużycie
Komentarze
barkarz barkarz
Być może Dodane

miłość jest faktycznie ciężkim zatruciem organizmu feromonami ale jest w tym coś jeszcze. Pamiętam z autopsji, że było to coś niepowtarzalnego i pięknego. Jak zauważył kiedyś Grek Zorba nawet katastrofy bywają piękne:)))

Dodaj swój komentarz: