PKP - fantastyczna przygoda, pomijając zaśnieżenie wewnętrzne - jest jeszcze coś ciekawego, jeden mały palący problem: jak mi się zakazuje palenia w określonych miejscach to muszę - no MUSZĘ się stosować, a jeżeli mam do tego mojego palenia jeszcze przez jakiś czas prawo to będę je egzekwować - nie obchodzi mnie, czy ktoś nie dopatrzył, że to przedział dla palących i potem z oburzeniem sapie przez całą podróż! Najlepsze akcje - uchylenie drzwi przedziału i bez przysłowiowego "ani dzień dobry, ani pocałuj mnie w d..." pada hasło "Pfe! Palący!", tudzież z konsternacją na twarzy jak już zdrowo żyjący Polak zorientuje się gdzie wsiadł - gramolenie się z gratami na zewnątrz. Ja muszę wypatrywać znaków przekreślonej fajki, inni nie muszą nic! Zdarzyło mi się na pożegnanie, tym szybko ewakuującym się rzucić "Tak! To jest przedział dla samobójców!". Nie sądziłam, nasze społeczeństwo tak bardzo dba o zdrowie i wszyscy z takim entuzjazmem chcą dożyć polskiej emerytury... w końcu bierni palacze nie płacą za fajki - to niby lepiej mają nie? Jakby tak ceny alkoholu wywindować w górę słowa nie powiem, ale jak ostatnio robiłam zapasy tygodniowe to mało mi pikawa nie strzeliła! Oj, nie powinni tak nagle podnosić cen - ja palę - mam słabe serce mogę tego nie przeżyć! Z drugiej strony patrząc coraz więcej ludzi rzuca ostatecznie palenie - wystarczy otworzyć gazetę na...nekrologach :P


taniec w kolejowym klopie. Swoją drogą gdybym ja zapalił fajkę w zamknitym przedziale pewnie też byś wymiękła, chociaż palę ładnie pachnący tytoń. Moim zdaniem w Polsce powinno się inwestować w palaczy poprzez stwarzanie spzyjających warunków - dodatkowa wentylacja, ITD. CO INNEGO SOBIE ZAPALIĆ, A CO INNEGO SIĘ WĘDZIĆ W DYMIE. W końcu państwo tyle na nas zarabia ...
no nie wiem jakby było z tym wytrzymaniem :D Kiedyś na uczelni jeden profesor chadzał do palarni paląc właśnie fajkę - ładnie pachniała - szłam się nawąchać :D o wentylację palacze w PKPie musza dbac sami od czasu do czasu szarpiąc się z zamarzniętym oknem :D