1) Końcówka emigracji
2) Świadomy powrót do Bydgoszczy
Macie wrażenie, że czas bardzo szybko płynie? Robert dziś o tym napisał. Mam podobnie, już nie liczę swoich lat... raczej żyję od nowa, urodzinami synka.

WOŚP 2009 Nottingham
Mieszkając w UK tydzień zaczynał się dla mnie w niedzielę wcześnie rano, punktem przełomowym były środy kiedy dostawaliśmy "kwitki" (zawsze takie same, zmianiały się tylko raz do roku), a kończył we czwartek, kiedy na konto wpływała wypłata. Tydzień za tygodniem, aż do maja :) Zapadła decyzja o powrocie!

Forum wymiany informacji między stowarzyszeniami polonijnymi w UK, impreza pod patronatem Rządu Polskiego, patronat honorowy Konsulat Generalny Manchester i Konsulat Generalny Londyn
Razem z kolegą sprzedaliśmy auta, kupiliśmy wysłużonego vana, zapakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i wybraliśmy się w ponad 30-to godzinną podróż przez Europę. Już jesteśmy pod blokiem, strasznie zmęczeni (jeszcze nigdy nie wypiłem tylu redbuli). Miłe zaskoczenie, z szarych blokowisk wyszli kolorowi ludzie, z uśmiechami na twarzach, pomogli nam się rozładować. Jesteśmy w "domu".

Bydgoszcz jest piękna
Wysyłam CV-ki, dużo CV-ek. Nic. Dłuuugo nic... Telefon do angielskiego szefa (duży szacunek) - "możesz wrócić Lukas"
Nie wracam, nie poddam się tak łatwo.
Pojawia się praca, nowi ludzie, dużo wspaniałych, serdecznych osób.
Telefon. Stoję przed decyzją: zostać (firma się szybko rozwija, możliwości rozwoju), czy walczyć dalej i zacząć robić to co lubię?
Tak jak wspomniałem na rozmowie wstępnej - ludzie i internet to moja pasja. Kolejny telefon, dwie rozmowy w ciągu jednego dnia w tej samej firmie :]
Czas płynie jeszcze szybciej, każdy dzień przynosi nowe doświadczenia, wciąż się uczę odkrywając swoje niedoskonałości (np. słowo pisane).

Photo Day 6.0 Opera Nova
Jak gdzieś wcześniej wspomniałem, nie lubię się rozpisywać...

Szczęśliwego Nowego Roku 2010!
Polecam wpisy:
Jarosław Jozajtis: Podsumowania ... Sport [klik]
vSpectrum: Summing up 2009 [klik]


;)
no prosze :D
no faktycznie sporo się u Ciebie działo :D Aż trochę zazdroszczę :D Fajnie, ze przywiało Cie aż tutaj :D
Na szczęście życie jest nie przewidywalne.
Brawo za odwagę Łukasz!
usta w sosie.....
UK to przeszłośc dobre na zakupy w Londynie