W nocy z 26 na 27 grudnia, w Hali Łuczniczka odbyła się prawdziwa uczta w rytmach house. Wśród publiki znaleźli się nie tylko fani housu, ale również innych gatunków muzycznych i innych imprez, co prezentowali nie tylko t-shirtami z innych eventów, ale również smyczami i innymi wywieszonymi na sobie gadżetami.
Większość dziewczyn wybrała opcję: pokaż więcej niż zakrywasz, i tak po raz kolejny na polskim evencie spotkać można było 16-latki odziane jedynie w bieliznę, które ubrania swe pozostawiły w szatni. Część z nich przebierała się na pobliskim przystanku tramwajowym, część wybrała wygodniejszą opcję - toaletę w Hali Łuczniczka. Nigdy chyba tego nie zrozumiem, co eventy mają wspólnego z pokazem bielizny, ale to już chyba taka nowa moda, i obowiązek prezentowania swych wdzięków szerszej publice.
Niektóre z dziewcząt paradowały po okolicy odziane w buty zimowe lub kozaczki i skąpe skrawki materiału, ważne, że było im ciepło w nóżki ;).
Podłogę zabezpieczono wyłożoną specjalną matą, wprowadzono również zakaz spożywania napoi alkoholowych, jak i palenia na terenie hali. Szkoda jednak, że ochrona nie trzymała się zakazu palenia papierosów i chętnie popalała sobie papieroski.
Do ochrony należało zabezpieczenie sceny, "pilnowanie" bawiącej się publiki. Niestety, z zadań wywiązywała się różnie - za barierki - pod scenę wtargnął w pewnym momencie mężczyzna i panie z ochrony bez większego przekonania jak i zaangażowania próbowały go stamtąd słownie wygonić.
Gdy na parkiecie doszło do bójki, podpierający swe ciało o barierkę ochroniarz nic nie zauważył, dopiero po kilkakrotnym zwróceniu mu uwagi, przeskoczył przez barierkę i rzucił się na leżących na podłodze mężczyzn. Dopiero po dłuższej chwili udało mu się ich rozdzielić. Jeden z nich wyrzucony został poza parkiet i oberwał ciosy poza widokiem publiczności, czym głośno chwalili się między sobą panowie z ochrony. Taka ochrona ma mi zapewnić bezpieczeństwo na imprezie? Niezdolna do akcji i szybkiej reakcji grupa napompowanych karków, która paraduje pod barierką i zaczepia uśmiechające się do nich porozbierane panienki? Ochrona była na tej imprezie po to, by pilnować ładu, czy po to by się bawić, tańczyć i wyciągać nr tel od głupiutko szczerzących ząbki i pośladki panienek?
Czy ktoś może mi wytłumaczyć, dlaczego nigdzie nie zamieszczono cenników? Dlaczego nigdzie nie znalazłam kompetentnej osoby, która byłaby w stanie udzielić mi jakiejkolwiek odpowiedzi, innej od "NIE WIEM"? TT nigdzie nie można było zdobyć, nikt nie wiedział kto kiedy i po gra, chaos i bałagan!


czwarta fota - klasyka :-)
:)
Tak z ciekawości ... Co to za firma ochraniała imprezę? Nie "Sigma" może?
Rewelacyjne sprawozdanie ... brawo!!! :)