Zmęczony położyłem się około pierwszej w nocy.
...
Uch ... Jak ten sen szybko minął. Machnąłem ręką w kierunku budzika (komórki), przekręciłem się na plecy i głęboko westchnąłem.
- Znów trzeba wstać do pracy.
Na "chwilkę" zamknąłem oczy. Otworzyłem. Zaspany sięgnąłem po komórkę. 24 po?!
- Oj ... Trzeba wygrzebać się z łóżka i nabrać szybszego tempa bo jeszcze się spóźnię.
Zwyczajne poranne czynności i już po kilku minutach na rowerze gnam do pracy. W słuchawkach standardowo radio trójka ...
Hmmm ... Jakiś nowy prezenter? Nie znam tego głosu.
Muzyka gra. Kolejne metry umykają spod kół.
- Coś mało ludzi na ulicy jak na "normę". Pewnie część ludzi z okazji Świąt wzięła sobie wolne.
Kolejny utwór. Kolejne metry. Połowa trasy. Prezenter zapowiada ...
-Za chwilę poranne wiadomości. Jest za dziesięć szósta.
Pokonałem jeszcze kilka metrów gdy do mego mózgu przedarło się echo jego słów.
- Za dziesięć szósta? ZA DZIESIĘĆ SZÓSTA?!!
Toć w pracy powinienem być na siódmą ... Będę godzinę wcześniej./ Wracać do domu? Bez sensu. To już lepiej jechać dalej ...
Nie. Wcale ale to wcale nie jestem przemęczony.
Ten dzień nie będzie raczej należał do udanych.
Zaspałem ... w drugą stronę
Goldmoon
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 9
- Wpisów na blogu: 51
- Komentarzy: 441
- Miejsc na mapie: 38


To taki pokrętny sposób na uniknięcie pieczenia placków. Wieczorem powiesz: muszę już się położyć, bo dzisiaj tak wcześnie wstałem...
:)
Podobną sytuację przerobił mój znajomy, który wybrał się do roboty w niedzielę. Mieszka na Wilczaku, a pracuje w EC2 w Łęgnowie. Skumał przy bramie firmy!
wstawałem o 2:30 w nocy do pracy (przez 4 lata :) )
Położyłem się jak zwykle spać, nagle zrywam się, patrzę na zegarek ..."o motyla noga" 9:00 !!! biegnę do łazienki, szybko się myję, chcę biec do pracy... Nagle dotarło do mnie, że to dopiero 9 wieczorem.. :)
Jakie pieczenie placków? Jakie świąteczne przygotowania? Mieszkam sam. W czwartek skocze do rodziny na małą kolacje wigilijną i ... to wszystko. Nie należę do zbyt "świątecznych" osób.
A co do pracy. Kiedyś wyszedłem do pracy na 07:00 i wróciłem do domu o 23:00 po ...
UWAGA ...
35 (trzydziestupięciu) dniach.
Praca w wojsku miewała przeróżne uroki :)
W końcu lepiej być wcześniej niż się spóźnić. A ja tak uwielbiam spać, że codziennie rano mam dokładnie wyliczony czas na przygotowanie i nawet minutki wcześniej nie wstanę. Chyba czas się wreszcie porządnie wyspać:) Dobrze, że będą te święta!
mam taki sam szlachetny patent na przeżywanie świąt :) No, może jeszcze dorzuciłabym czekanie na to aż świnia morska przemówi o północy.
Czasami jak pojawią się jakieś wolne dni, to zdarza mi sie zagubić w czasoprzestrzeni i obudzona budzikiem, np. w jakąś wolną sobotę, siadam na łóżku i kontempluje nad tym co to ja miałam dzisiaj zrobić, że budzik dzwoni o 6:00. Kiedy wreszcie uświadomie sobie, że po prostu zapomniałam go wyłączyć i nigdzie nie musze iść, jest to jedno z najmilszych porannych uczuć - móc sie położyć spowrotem spać :)
Jutro wprowadzam nową świecką tradycję do tego szlachetnego przeżywania świąt. Otóż udam się o 23 na pasterkę .... do klubu Estrada :)
Biorąc pod uwagę iż przebywać tam będą ludzie o podobnym podejściu do "szlachetnego przeżywania świąt" to przynajmniej spędzę czas z podobnymi mi ludźmi.
Pozdrawiam