Ostatnio zastanawiałem się, o czym powinien być jubileuszowy wpis na moim blogu. No cóż, liczba 100 zobowiązuje. Przecież nie mógłbym w tym miejcu wkleić pierwszego z brzegu filmiku z YT. Fotki zimy zginęłyby w nawale śniegu na MM. Czyli?
Temat znalazł mnie sam. I nie chodzi o Święta same w sobie. One są tylko środkiem. Celem jest chleb. Od pewnego czasu chciałem sam coś upiec, ale skutecznie zniechęcały mnie wszelkie sztuczne mąki chlebowe w sklepach, czy stosowanie zakwasu. Aż dostałem w zeszłym tygodniu prostu przepis. Wydał mi się nawet za prosty, żeby wyszedł z niego chleb. Dobry chleb. Niemniej skoro był sprawdzony przez przekazującą mi przepis, słuchając audycji MM w Radiu Gra, zabawiłem się po raz pierwszy w piekarza (chlebowego, bo inne wypieki już za mną).
Sama robota w robota (kuchennego) to bardzo szybka zabawa. Ciasta nie trzeba tak skrupulatnie urabiać, jak masy na drożdżówkę. Nie trzeba też czekać aż wyrosną drożdże. Po prostu, szybkie zmieszanie mąki, soli, cukru, otrębów, siemienia i słonecznika. Potem dolanie wody i oleju. W wodzie należy najpierw rozrobić drożdże, gdyby ktoś zapomniał. Później może być ciężko z ich rozdrobnieniem i równomiernym rozprowadzeniem w cieście. Masa, niestety, wychodzi dosyć klejąca. Nie należy się tym zrażać. Nie jest to takie milusie ciasto, jak na drożdżówkę czy spód do pizzy.
Pozostaje już tylko przełożenie ciasta do foremki (warto wyłożyć ją papierem do pieczenia). Po ok. 15 minutach ciasto odrobinę wyrośnie, wstawiamy do nagrzanego piekarnika. 1 godzinka i 15 minut w 170 stopniach wystarcza. Chleb gotowy.
Kilka uwag dodatkowych:
Chleb można przed wstawieniem do piekarnika posypać makiem,
sezamem, itp.
Chleb warto robić w formie, bo wtedy się nie rozejdzie (nie zrobi się taki niski, w którym jest więcej skórki niż środka).
Z podanych niżej proporcji wyjdą 2 chleby po blisko 2 kilogramy, więc warto się zastanowić nad zrobieniem połowy porcji.
A co ma ten chleb do Świąt? Samowystarczalność. Gdy spojrzałem na kalendarz, wyszło mi, że w czwartek rano powinienem kupić chleb na... poniedziałek. Masakra. Nienawidzę starego chleba, a zamrażarkę mam zbyt wypełnioną, żeby jeszcze tam jakiś bochenek wrzucić. Chleb wypieczony własnoręcznie w jakieś 30+75 minut to świetne wyjście. Także Wam polecam. A jaka satysfakcja i jak zdrowo! I wcale nie wychodzi drogo.
Zdjęcia nie zamieszczam, bo chleb nie wyszedł reprezentatywny (taki właśnie rozjechany), acz bardzo smaczny. Nie zdążyłem jeszcze zakupić foremki. Chciałem jak najszybciej wypróbować przepis, żeby wiedzieć, czy będę mógł liczyć na smaczne Święta. Dzisiaj jednak idę już po dwie formy. Zdjęcia pokażę w Święta, gdy znowy na chwile zamienię się w piekarza.
Składniki:
1 kg mąki tortowej
1 szklanka słonecznika (200 ml)
1 szklanka otrębów (200 ml)
1 szklanka siemienia lnianego (200 ml)
2 płaskie łyżki cukru
1 i 1/2 łyżki soli
1 l ciepłej wody
4 łyżki oleju
100 g drożdży
Pieczemy 1 godz. i 15 min. w 150 stopniach.
S M A C Z N E G O ! ! !
PS. Inne przepisy stworzone, zmodyfikowane lub sprawdzone przeze mnie znajdują się tutaj.
Chleb na święta
pogoski
36 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 166
- Wpisów na blogu: 192
- Komentarzy: 2663
- Miejsc na mapie: 107


zaskoczyłeś mnie, chociaż, że trochę gotujesz to już mi gdzieś mignęło. Brzmi apetycznie. Nie spróbuję niestety, bo nie mam piekarnika. (Telewizora też nie mam, więc proszę nie polecać filmów w TV, bo mi wtedy smutno;))
Do chleba mam słabość. Tym bardziej, że na naszym rynku 95% produktów nie przypomina w smaku chleba.
No to jest już nas trzech bez telewizora. Nie proponujcie zakupu we trzech do tzw. spóly bo w to nie wchodzę:)
telewizor mam, ale Pogoski zaskoczył mnie tak samo jak Was :) Chyba spróbuję, chociaż moje ekscesy w kuchni zakończyły się na pizzy, która była pizza tylko z nazwy :) Ale co tam, do odważnych świat należy... mówię o tych co będą go jedli :D
Filip, ciasto na pizzę znajdziesz pod powyższym linkiem. Bardzo fajne wychodzi. Niestety, trochę więcej pracy. Dłużej trzeba urabiać, a wcześniej muszą dobrze wyrosnąć drożdże.
Nie pozostaje mi nic innego niż zrobić sobie zdjęcie w kucharskiej czapce, w bluzie dresowej, z szalikiem na szyi :-)
"Nie pozostaje mi nic innego niż zrobić sobie zdjęcie w kucharskiej czapce, w bluzie dresowej, z szalikiem na szyi :-)"
I pamiętaj koniecznie świeżo ogolona głowa :D
Dzięki za przepis ;)
moja babcia też zawsze dla mnie piecze :)
chcę wypróbować ten przepis, ale ufundowałeś mi prawdziwą drogę przez mękę po mąkę.
Tylko nie pisz, że zwykłej, bo mnie w starym roku jeszcze stara żółć zaleje....
Zapomniałem napisać. Już poprawiłem: maka tortowa. Aczkolwiek w przyszłości na pewno spróbuję z mąką żytnią. Zwiększyłem też ilość soli, bo jednak trochę mi jej brakuje.
I jeszcze jedna kwestia. Macieju, zapewne ten chleb też Ci nie będzie przypominał "prawdziwego", bo nie jest robiony na zakwasie. To jest tylko alternatywa dla chleba na ulepszaczach oraz ratunek w dni wolne od pracy piekarzy.
PS. 2 dni po zrobieniu nadal go polecam (duży bochenek wyszedł) :)