Czy zastanawiałeś/łaś się kiedyś nad znaczeniem słowa BEZDOMNY? W języku potocznym to człowiek, który nie ma domu. Ale dom to nie tylko budynek, to ludzie, którzy w nim mieszkają, to przeżycia, które ich łączą, to kłótnia która rujnuje i miłość, która buduje… Nikomu z nas nie trzeba wielkich słów by zrozumieć co oznacza mieć dom. To oczywiste, że on jest. Ale gdyby go nie było? Porannego Dzień dobry i kończącego dzień Dobranoc??? A co by było gdybyś nie zjadł dziś obiadu, gdybyś stracił wszystko co masz, gdyby przyjaciele zawiedli??? A gdybyś wrócił dziś do domu i drzwi będą zamknięte dla Ciebie???
Dom, Rodzina, Matka, Ojciec, Mąż, Żona, Syn, Córka….. To kilka najważniejszych słów, które każdemu z nas kojarzą się z głębokimi uczuciami. Ich tłumaczenia nie trzeba szukać w słownikach. Jednak są ludzie, którym te słowa są obce i żyją tylko w ich wspomnieniach.
Wyobraź sobie Święta spędzone w dworcowej poczekalni, wigilijną wieczerzę podaną w jadłodajni wśród obcych ludzi mówiących do Ciebie „Wszystkiego dobrego bracie”, gdy przełamujecie się opłatkiem i cichy śpiew kolędy w jakiejś noclegowni… Niemożliwe??? W życiu wszystko jest możliwe! To co dobre i to co złe! Bezdomność jest kwestią, którą każdy z nas spycha na margines świadomości.
Bezdomność w Polsce stała się widoczna po roku 1989. Jej przyczyny są bardzo różne, należą do nich m.in.:
* Konflikty rodzinne, trwały rozpad związku małżeńskiego z koniecznością opuszczenia mieszkania;
* Bezrobocie, utrata źródła utrzymania;
* Uzależnienie od alkoholu;
* Choroba psychiczna;
* Brak możliwości powrotu do mieszkania po opuszczeniu Zakładu Karnego;
* Utrata mieszkania z powodu eksmisji za zaległości czynszowe;
* Brak motywacji do podjęcia zatrudnienia;
* Przemoc w rodzinie;
* Opuszczenie Domu Dziecka; Szpitala Psychiatrycznego bez określonego miejsca powrotu;
* Brak tolerancji społecznej dla osób uzależnionych i nosicieli wirusa HIV.
Osobną grupę stanowią obcokrajowcy, uchodźcy i osoby przebywające czasowo w innym kraju. Bezdomnymi zostają ludzie spokojni, chętni, załamani, nie widzący żadnej przyszłości przed sobą. Ludzie, którzy w poszukiwaniu pracy przyjechali do wielkich miast, ale po wielokrotnych nieudanych próbach jej podjęcia popadli w alkoholizm, zamieszkali na dworcach, a duma i wstyd nie pozwoliły im na powrót do domu. Po pewnym czasie takiego życia, bezdomni nabywają charakterystycznych przyzwyczajeń; stają się ”więźniem swojego stanu”, mają wielkie poczucie krzywdy, są praktycznie bezbronni, bezwolni, psychicznie słabi, nie podejmują żadnych prób wyjścia z bezdomności, uważają ten stan za stały i nie poddają się żadnym zmianom.
Kiedy dzień staje się krótszy, za oknem szaro, wiatr coraz zimniejszy, a „niebo płacze” marzymy o tym aby nie wychodzić z domu. O czym marzy człowiek, który nie ma domu??? Jego pragnieniem jest kubek ciepłej herbaty, talerz ciepłej zupy. Powiesz sam tak wybrał, miał dom, rodzinę, pracę…Nie ON, ONA nie wybrali tego bo to ich marzenie. Życie nie zawsze pisze taki scenariusz jaki sobie wymarzymy. Widząc osobę bezdomną nie odwracaj głowy udając, że jej nie widzisz, że ona nie istnieje, że jej najzwyczajniej w świecie nie ma!!!
Jeśli znajdziesz chwilę zadaj sobie pytanie: Jak u mnie z wrażliwością??? Jak u mnie z obojętnością??? Nie przekreślaj tego, który nie ma dzisiaj domu. Pomyśl o tym ,który przewrócił się, a ty myślisz, że jest pijany. Może akurat w tym momencie potrzebuje Twojej pomocy. Uczmy dzieci jak reagować na tragedię. Uczmy je także wrażliwości i troski o człowieka, nie tylko tego, który pięknie wygląda i pachnie, ale przede wszystkim tego który potrzebuje pomocy.
Czasem Twój uśmiech czyni cuda!!! Raz ofiarowane dobro wraca dwa razy, zawsze wtedy, kiedy się tego najmniej spodziewasz!!!
źródełko : policyjne
PS. Oby dodatkowy talerz na wigilii miał właściciela…


To faktycznie duży problem. Kiedyś ze znajomymi zorganizowaliśmy spotkanie organizacji polonijnych z terenu UK. Były wystapienia, przemowy, mówiliśmy o naszych dokonaniach i pomysłach na współpracę. Po przerwie obiadowej, już prawie na samym końcu swoją prezentację miała fundacja Barka. Na środek sali wyszła córka założycieli Barki i słowem wstępu opowiedziała czym Barka się zajmuje i co robi w UK. Następną osobą był bezdomny, który dzięki Barce wyszedł na prostą. Powiem szczerze...kiedy opowiadał swoje przeżcia mało komu nie poleciały łzy..mi też. Bezdomni kojarzą nam się z pijakami, narkomanami, jesteśmy pewni, że mają choroby, zarażą nas Hiv i bóg wie czym jeszcze... Zapewniam Was, że to ludzie tacy jak Ty czy ja, którzy się kiedyś, gdzieś zagubili.. Moja znajoma, córka założycieli Barki, wychowywała się z bezdomnym i byłą prostytutką pod jednym dachem i wyrosła na wspaniałego człowieka.