Tak. I teraz mam pewny problem z pisaniem. Pewnie dlatego, że tyle się nagadałam. I pewnie dlatego, że Pogo Blogo i inni się gapić będą nieco uważniej niż zwykle.
Ale.
A co tam, napiszę.
Nagrano mnie wcześniej dwukrotnie: raz na działce u ciotki (to po tym nagraniu stwierdziłam, że mam głos jak żul), drugi raz na zawodach lekkoatletycznych (zaraz po biegu, miałam głos jak pijany żul). I to by było na tyle. Może więc to było to. Ten moment, żeby sprawdzić czy już wytrzeźwiałam.
Prawie się spóźniłam, bo … no bo „no musisz tu siedzieć.” No to spoko. Potem szybki bieg, torebka, kurtka, bilet…bilet. Dwie dziewoje u drzwi. 67. I… oczywiście nie wiem, gdzie iść. Norma.
No i mam dwie minuty. I… a co tam 6 piętro.
„A pani… winda?” MS. Portiera.
No tak, mam klaustrofobię. Biegnę, lekko obawiając się, że zacznę sapać: oooeeaa piszę…eeaauu i że nie sprawdzę czy głos – żul. I już. No to bęc.
„kawa?”
„okay”
No i gadamy. Gadamy. I… Zaczynam odlatywać. To znowu śnieżny pył. I przypominam sobie, że miało mnie tu nie być. Że chciałam być gdzieś indziej ( mikrofon – mówię coś, dobrze, że znowu mi głos zabrali). I że miałam wyjść z psem, że miałam pobiegać wzdłuż Wisły, że miałam (mikrofon – tak, autokreacja – … – zabrali) upiec ciasto i zrobić z bratem ozdoby świąteczne. Że miałam ( Ewa: Bartolomea – doświadczona blogerka; JA? Okay, niech będzie i tak) uszyc sukienkę na Sylwka, że miałam książkę przeczytać i napisać do Rosji długi list, że miałam nakrzyczeć na Petra, że kupił motor ( …rodzice? No wybaczyli.) (kiedyś napisałam wiersz do mamy położyłam go na biurku, a ona go zwinęła, i ukryła w swojej szafie). Że miałam napisać kartkę do Czech. Że miałam być dalej.
I nagle się obudziłam. Koniec audycji.
Padał śnieg, gdy szłam od przystanku 94 do 93, by wreszcie pojechać do domu busem. I pomyślałam, że jedyne czego nie zrobiłam w ostatnim czasie, czego nie zrobiłam dzisiaj i wczoraj i przedwczoraj to: nie byłam sobą. Zapomniałam.
Mam ochotę zamknąć drzwi i wystawić paluszek.
Do siebie.


Mogłaś wspomnieć że jedziesz w tym kierunku :P
ech... Widzisz, ja myślałam, że jeszcze zostajesz na dłużej w Radio... :( teraz bynajmniej wiem, kto mnie śledzi :P
polecam bycie tu i teraz, nawet jeżeli plan był inny :)
Wiem :) Lepiej, ale czasami się odpływa... :) Następnym razem będę z Wami :P