Siedzę sobie w pracy i nagle pada hasło: "kto idzie na mecz?" ... Uszy jak radary... Okazało się, że chętnych jest wielu... ale w dzisiejszych czasach 40 zł za bilet to nie rurki z kremem...
W sumie to ja bym poszła... tam mnie jeszcze nie było. Tylko ten bilet, to raczej ciężka sprawa. No ale dobra. Idziemy.
Do godziny 16.30 zastanawiałam się, czy to był dobry pomysł. Dokończyłam "swoje" w pracy i na stadion.
Tramwajem. Tak dla jasności.
W gazecie pisali, że tramwajem lepiej, bo szybciej.
Szybko to raczej nie było. Do jednego się nie zmieściłam. W drugim walczyłam o powietrze. Udało się i pod "Zawiszę" dojechałam niemalże w jednym kawału. W tym ścisku straciłam kilka włosów. Dla hipochondryka to dramat. Ale wzięłam się w garść. Jeszcze chwila i obejrzę pierwszy, w moim niedługim życiu, mecz reprezentacji Polski.
Orkiestra dęta... ale fajnie ! Z Pomorskiego Okręgu Wojskowego. Hymn Kanady. Hymn Polski. Dzieciaki, flagi, mnóstwo białych i czerwonych balonów. Świetna impreza! Gdyby nie ten zimny wiatr.
Pierwszy gwizdek, piłka w grze, zawodnicy na swoich pozycjach... Tak mi tłumaczyli. Dobra, oni się znają. Biegają raz w jedną, raz w drugą. Kopią piłkę, sędzia gwiżdże. Tak jak w telewizji.
Czyli to, co mnie najmniej interesowało.
Najlepsze, według mnie oczywiście, działo się na trybunach. Wspólne skandowanie, pieśni śpiewanie, machanie szalikami. Pełna kultura.
Całe rodziny przyszły zobaczyć, co też nowego w polskiej piłce nożnej słychać.
Nawet bramkę Polacy strzelili. I to nie sobie.
Jakby było cieplej, to można by wspólny piknik urządzić. No sielanka.
Aż tu nagle : "Je*** PZPN". Hm.... Wyszło równiej niż na musztrze... I konferansjer proszący o spokój i "sportowy doping".
Nie łapię się kto i kogo za co lubi, a za co nie. Wychodzi na to, że kibice nie przepadają za PZPN.
Różnie bywa, różnie mówią.
Po słownym, czy może raczej muzycznym zlinczowaniu PZPN, przyszedł czas na włodarzy miasta... Dostało się prezydentowi: "Dombrowicz, co?! Ty k****" oraz zastępcy prezydenta Bydgoszczy; "Grześkowiak won! S****** stąd!".
I to już mi się nie podobało. Rozumiem rozgoryczenie i złość kibiców. Różnie bywa na linii prezydent - kibice, ale to nie był mecz ligowy...
Idźcie na przykład z transparentami pod ratusz... ;)
Stadion pełen emocji...
SKA
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 24
- Wpisów na blogu: 15
- Komentarzy: 77
- Miejsc na mapie: 3


Pierwszy raz przeczytałem relację z meczu napisaną przez płęć piękną :] Ciekawe doświadczenie.
dobry tekst
Zgrabnie, autentycznie, prost, zabawnie napisane i od pierwszych zdań wciąga. Podoba mi się! Masz zacięcie do pisania felietonów. Gratuluję.
się szczerze gdy czytałem: "Nawet bramkę Polacy strzelili. I to nie sobie."
Przeczytałem z przyjemnością.
Wow! Rzeczywiście czyta się jednym tchem - wystrzałowa relacja z meczu. Jeszcze trochę, a może komentatorem sportowym zostaniesz:D
zaczynam popadać w samozachwyt... ;)
:)