Nie wiem czy to już paranoja czy problem grypy w naszym mieście jest już aż tak poważny. Zostałam dziś wyproszona z lekcji tylko dlatego, że nauczycielka stwierdziła, że "niewyraźnie wyglądam"! Może nie jestem dziś w szczytowej formie po nieprzespanej nocy, ale przecież nie czuję się aż tak źle. Zostałam wyslana na badania. Na szczęście lekarz stwierdził, że to tylko lekkie przeziębienie i nie ma powodu do obaw. Wiadomo, że w okresie jesienno-zimowym ludzie choruja na grypę i nie da się tego calkowicie wyeliminować. Panika nikomu nie pomoże. Zbyt przezorni Dyrektorzy szkół zwalniający uczniow z zajęć czy też pracowdawcy wysyłający swych podwładnych na urlop raczej zbyt dużo nie pomogą w zaprzestaniu rozprzestrzeniania się pandemii grypy. W ten prosrty sposob łatwo doszukać się potrzebnej do zamknięcia placówki absensji 20% ludzi przebywających w domu i leczących np.zwykłe przeziębienie. Nie siejmy paniki! Po prostu uważajmy na siebie i dbajmy o własne zdrowie! ;)
Aaaa psik! ;]
Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie.. - bo siedzi w domu!
Mara
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 2
- Wpisów na blogu: 5
- Komentarzy: 68
- Miejsc na mapie: 3


.
Zgadza się, nie należy panikować. Jednak REAGOWAĆ trzeba. A co do "urlopów" - należy te dni odpracować więc nie nazywajmy tego "urlopem":)
A z drugiej strony, powiedzmy, że nauczyciel nie zareaguje, coś się podzieje - i co? To dopiero byłaby afera! I nagonka... I w ogóle - strach pomyśleć.
To dyskryminacja. nie wolno Jej tego zrobić.
Rzeczywiście trochę przesadziła... Myślę, że gdybyś się naprawdę źle czuła, rodzice by Cię z domu nie puścili. Wszyscy wiedzą jaka jest sytuacja i nikt nie chce ryzykować :)
Wydaje mi się, że to media są głównym sprawcą tej paniki. Szczepić się chyba niewarto, bo jak nie ten, to inny wirus człowieka dopadnie. Poza tym na powikłania grypy ludzie od dawien dawna umierają i nie ma w tym niczego dziwnego. Tak po prostu jest.
Ja rozumiem, ze jak ktoś jest naprawdę chory i widać to po nim, to powinno się wtedy reagować i wtedy reakcję Nauczycielki bym zrozumiała, ale nie w zwykłej sytuacji gdy od dawien dawna tak się dzieje, że ludzie się przeziębaiją etc. Wczoraj odesłała 4 osoby (nikomu nic nie było!), a dziś kolejne 3. A jest to już połowa klasy ;)
A co do urlopów - to faktycznie można je tak nazwać, bo w ten sposób pracownicy są czesto zmuszani do wykorzystywania swoich bezpłatnych urlopów!
A odpracowuje się tylko wtedy, gdy z powodu epidemii cała placówka jest zamknięta. (Przynajmniej tak jest ze szkołami!) ;)