Jak w ciągu kilku dni zostać zawodowym zabójcą? Jak w tak samo krótkim czasie nauczyć się skakać pomiędzy dachami oddalonych od siebie bloków, a na końcu jak nauczyć łamać wszelkie zasady fizyki? Wystarczy obejrzeć „Wanted: Ścigani”. Niewiele bywa takich chwil, które definitywnie marnują nasz cenny czas. Jeżeli więc czujecie niedosyt – zapraszam do obejrzenia tego filmu. Zastanawiam o czym na dobrą sprawę napisać. Bo nie sztuką jest zjechać film od góry do dołu. Sztuką jest dopatrzeć się choćby jednego elementu, który wyraźnie działa na korzyść filmu. I znalazłem jeden element – Angelina Jolie.
To głównie ona, a w zasadzie jej obecność w filmie skłoniły mnie do obejrzenia. To, że materiał na film wybiera raz lepiej a raz gorzej to osobna historia. Najważniejsze jest to, że potrafi grać, robi to naprawdę świetnie a przy tym wszystkim rewelacyjnie się prezentuje.
Jednak nawet ona nie jest w stanie zmienić mojej opinii co do filmu. Ani nawet Morgan Freeman, który grał jak grał, ale rewelacji żadnej nie było. I choć widziałem w swoim życiu gorsze filmy (jak na przykład „Babylon A.D.”) to i tak „Wanted” jest zły, niedobry, koszmarny, nudny a przez to wszystko śmieszny.
Banalna historia o doradcy klienta, strachliwym hipochondryku. Jego życie odmienia się, kiedy Fox (Angelina Jolie) informuje go iż jest jednym z „wybrańców” którzy mają szansę dostać się do tajemniczego Bractwa – tajnej organizacji zabójców. I tak oto, ten chłopiec, który bał się własnej szefowej, był niezdarny, w ciągu kilku dni staje się jednym z najlepszych zabójców.
Każda scena tego filmu zaprzecza jakimkolwiek prawom fizyki. Bowiem można dowolnie podkręcać kulę, tak aby na przykład strzelając w twarz przeciwnikowi trafić w coś co znajduje się za nami. Bo można również bezkarnie przeskakiwać dziesiątki metrów z dachu na dach (ktoś chyba się za dużo „Matrixa” naooglądał) jak również nic nie stoi na przeszkodzie, aby ze snajperki trafić między oczy swojemu wrogowi. Dodam tylko, że dystans pomiędzy celem a snajperem to jakieś... kilkadziesiąt kilometrów.
Timur Bekmambetov, reżyser „Wanted” dokonał wcześniej takiego wyczynu jak „Nocna Straż” i „Dzienna Straż” - które są naprawdę dobrym filmem. To on podniósł poprzeczkę rosyjskiej kinematografii i wytyczył pewne szlaki, którymi teraz Rosjanie podążają. Jednak przedobrzył realizując swoje halucynacje w USA. Co prawda „Wanted” oparty jest... to złe słowo, inspirowany jest komiksem Marka Millara jednak jest przy tym wszystkim mało komiksowy. Gdyby dodać do tego filmu kilka charakterystycznych dla komiksu smaczków, albo jeszcze bardziej „znienormalizować” ten film to wyszedł by naprawdę dobry kawałek kina. Tymczasem to co miało wprawiać w osłupienie śmieszy. Jeżeli taki był zamysł Timura – to wywiązał się znakomicie. Jednak jeżeli chciał zrobić kino akcji – to niestety nie wyszło.
I aż strach mnie bierze, jak będzie wyglądał jego następny film. Boję się nawet , że producent, którym został Tim Burton nie pomoże. Tak bardzo jak się tego boje, tak bardzo chciałbym się mylić.


kontynuuj Waćpan, pomagaj zaoszczędzać czas.