W niedzielę ponownie pojawiłem się w hali Łuczniczka na trwający EuroBasket, ale dopiero na ostatni mecz Francja - Chorwacja ( ależ ten Parker jest niemożliwy, wszyscy dostali taką mini dawkę NBA ). Odpuściłem sobie dwa pierwsze mecze bo przecież polscy siatkarze grali o złoto w Turcji. Celowo wcześniej odwiedziłem miasteczko kibica pod Drukarnią, gdzie na telebimie zamiast koszykówki transmitowano mecz siatkarzy ( i zasadniczo nie ma się czemu dziwić ) i po pierwszym secie szybciutko udałem się do miasteczka kibica koło Łuczniczki i tam na głównym telebimie transmitowano mecz Rosja - Grecja, ale już w ogródku piwnym na kilku telewizorach można było popatrzyć na naszych siatkarzy. Po skończonym meczu Grecji z Rosją wielu kibiców udało się pod parasolki gdzie racząc się złocistym napojem śledziło zmagania siatkarzy. Po ten sam napój przybli też goście zza granicy i byli pod wrażeniem zorganizowanego dopingu i zabawy polskich kibiców oglądających mecz w telewizji jednocześnie przyłączając sie do dopingu dla polskich siatkarzy. To był pierwszy miły gest tego wieczoru.
Będąc już na hali podczas meczu Francja - Chorwacja spiker ogłosił, że polacy zostali Mistrzami Europy, i wówczas po hali rozniosło się gromkie Polska! Polska! co także wywołało zdziwienie wśród zagranicznej części kibiców. Najszybciej odnaleźli się w sytuacji kibice z Francji ( nie mieli wesołych min, do tego w tym momencie Chorwacja prowadziła na parkiecie ) i Grecji. Ci ostatni zaczęli bić brawo polskim kibicom, i to był drugi miły gest.
We wtorek ostatnia runda w Bydgoszczy, na deser najlepiej zapowiadające się chyba spotkanie: Francja - Grecja. Ostatnia okzaja, żeby zobaczyć kawał dobrej koszykówki, tego sobie nie odpuszczę
EuroBasket a finał ME siatkarzy
Maciej Łyk
97 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 78
- Wpisów na blogu: 19
- Komentarzy: 409
- Miejsc na mapie: 54


Powinni rozkładać w czasie takie wydarzenia, co by kibic nie musiał się tyle nabiegać :)
Niestety, niedługo ruszają ligi i musimy się przyzwyczaić, że jednego dnia przyjdzie nam czasami oglądać nawet 3 mecze polskiej reprezentacji, jak było w zeszłą środę (oby tak co dwa lata, a nawet częściej).
Zresztą, my to luzik - jakoś to przełkniemy :) A żony?