Przed chwilą wróciłam z lodowiska na Starym Rynku. Nie jeździłam na łyżwach od... chyba lepiej się nie przyznam, a zresztą co mi tam - od... 30 lat :) Nie muszę Wam mówić, że trochę się obawiałam zbyt częstego bliskiego kontaktu z taflą lodową. Ale nie - było super - tego nie zapomina się nigdy!!! To tak jak z jazdą na rowerze. Po świątecznym obżarstwie tego mi było trzeba. Znów czuję się lekka :) i już teraz wiem, że będę tam częstym gościem. Żałuję tylko, że nie odważyłam się na pójście na lodowisko w poprzednich latach. Jednak strach ma wielkie oczy:)


Cześć Mari !. Też byłem tam na łyżwach dzisiaj .Aż dziwne że się nie spotkaliśmy.Było wspaniale.Nogi po zdjęciu łyżew ,jak z waty.No cóż też nie miałem łyżew na nogach ;ech-ok 35 lat.Także się nie przejmuj .Pozdrawiam.
A ja się wybieram już od wczoraj i jakoś wybrać się nie mogę :-)
Spotkanie MM-kowiczów na lodzie? Kto się pisze na taki wyczyn? ;)
Ja się zgłaszam jako pierwsza ;)
Kiedy i o której jestem za.