A ja nie lubię świąt i nie będę tego ukrywał. Co roku to samo: sprzątanie, gotowanie, potem jedzenie, siedzenie przy stole, nudne rozmowy i oglądanie telewizji. Jedna wielka komercja i obłuda, ochlaj i wyżerka. Jaki jest właściwie cel i sens tego wszystkiego? I jeszcze ta pogańska data, związana z zimowym przesileniem. Zamieniono pogańskie święto Sol Invictus na Boże Narodzenie i każe nam się to obchodzić, bo niby wtedy urodził się Jezus Chrystus. To święto nie ma swojej genezy w biblii, tylko w kulcie słońca.... I do tego to całe nachalstwo, na ulicach, w sklepach, w miejscu pracy, wszędzie. Jakby było oczywistą oczywistością, że wszyscy muszą w tym uczestniczyć. Wygląda to jak Święto 1 maja w PRL-u. Ale z roku na rok jest to coraz bardziej obrzydliwe, wydłuża się w czasie. W tym roku święta na ulicach zaczęły sie już w połowie listopada, a skończą się pewnie w połowie stycznia.


A ja wyczekuję takich okazji.
Codzienny młynek, kilkunastogodzinna praca, życie w rozjazdach, w odległości od Rodziny - to na dłuższą metę bardzo męczy. Takie "świąteczne domowanie" bardo mnie wyluzowuje i często wzrusza - te same opowieści, te same gesty - ale jakie "wytęsknione"!!! Nawet prace domowe są "świąteczne".
Co innego komercjalizacja Świąt. Jeszcze trochę i będzie "opłatek drive", "kup 2 paczki a opłatek dostaniesz gratis" itd, itp
To jest "słabe".
Smutne musisz mieć życie, Gollumie. Nie będę w nie wnikał, ale musisz na słowo uwierzyć, że wielu ludzi cieszy się z tych świąt i pomimo pewnego zmęczenia kumulującego się z dnia na dzień (zakupy, sprzątanie, gotowanie, pieczenie), to w te 2-3 dni siada z radością do stołu i odwiedza swoich najbliższych.
A komercjalizacja dotknęła nie tylko święta. Wszyscy chcą sprzedać swoje produkty i łapią się każdej okazji. Święta, wiosenne, letnie, jesienne, półjesienne, wczesnolistopadowe wyprzedaże to okazje jak każde inne. Ta spirala może się już tyko bardziej nakręcić i chyba dopiero jakaś wielka wojna może odwrócić ten trend. Niemniej pewnie zdążysz do tego czasu zobaczyć na obwodnicy panie w czerwonych wdziankach oferujące specjalną ofertę z okazji np. Dnia Chłopaka.
Smutne jest życie kukiełek tańczących jak im zagrają. Bezmyślnie świętujących wtedy, kiedy im się każe. Świętujących to co im się nakaże. Kukiełek nie wiedzących do końca co świętują. I tak idą przez życie, z pokolenia na pokolenie jak śpiące roboty. Chcecie świętować, wasza sprawa. Tylko dajcie żyć innym i nie czyńcie ze swojego świętowania sprawy ogólnoludzkiej. No i nie obrażajcie innych (smutne życie itd), bo to nakręca wzajemną niechęć.
Też mam gdzieś tą całą szopkę, opartą na kłamstwie i chęci zysku. Zawsze tylko żal mi tych biednych karpi, które jak nie zdechną w ohydnych warunkach w markecie, w przepełnionej wanienkach, to dostaną w łeb młoteczkiem. Potem trafiają na patelnię i do żołądka, a wszystko dlatego że bóg się rodzi....
Nic jednak w życiu nie trwa wiecznie. Sytuacja demograficzna w Europie pokazuje, że pod koniec stulecia inne święta będą ważne i obchodzone z wielkim, powszechnym przekonaniem, sprawiając radość ogółowi mieszkańców kontynentu. Najważniejszym z nich będzie Ramadan.....
Wtedy będę już mieszkał przy ulicy Wiślanej i na szczęście tego nie doczekam. Bo to dopiero będą szopki.....
...a za 8 dni przykładnie usiądą do stołu i będą żarli karpia...
ale co se ponarzekali to se ponarzekali
Mimo, że to tylko 3 dni to.. to bardzo lubię Święta Bożego Narodzenia.
Od zeszłego roku te święta stały się dla mnie jeszcze bardziej wyjątkowe, bo na pierwszą gwiazdkę czekam razem ze swoim synkiem.
Komercjalizacja? Co mnie to obchodzi? Karpii nie lubię i nie kupuję...
Dla mnie liczy się to co mam w sercu oraz czas spędzony z najbliższą rodziną.
"Religia zdołała przekonać ludzi, że istnieje pewien niewidzialny człowiek! Który żyje w niebie! Obserwuje wszystko co robisz, każdej minuty, każdego dnia! Ma listę 10 rzeczy których nie chce, żebyś robił. A jeśli zrobisz którąkolwiek z nich, to ma specjalne miejsce, pełne ognia, dymu, tortur i katuszy, gdzie ześle cię, żebyś żył i cierpiał, smażył się, płakał i krzyczał przez całą wieczność, aż do końca czasu!!! Ale... on cię kocha!" Wesołych Świąt życzy Gollum
wywołują ogromny stres. Gdy o tym czytałam to się bardzo zdziwiłam. W skali do dziesięciu to jest na trzecim miejscu. Gollum jest właśnie typowym przedstawicielem tego stresu. Należy to zrozumieć. Takie "świętowanie", bo jest akurat na to pora, a mi się teraz nie chce. Będzie się wzbraniał przed "świętowaniem" to będzie inny od wszystkich, a to mało, kto lubi.
To nie jest człowiek. Nie żyje w niebie. Nie ma listy. Nie skaże cię za jedno przewinienie na potępienie. Pewnego dnia zrozumiesz. I bardzo się zdziwisz.