Najczęściej „Bydgoszczanin” jest szary, brudny i śmierdzi. Jeżeli dziury na siedzeniu ma zacerowane, to nieczęsto. I nawet rano, kiedy zaspany jedziesz do pracy i większość Twoich zmysłów jeszcze przysypia, to wzbudza on w Tobie odruch niechęci, a nawet obrzydzenia. Ktoś, kto się z nim zetknie, więcej już nie chce – chyba, że musi. Jest antyreklamą naszego miasta.
05.30 pospieszny relacji Bydgoszcz Główna – Lublin nazywa się "Bydgoszczanin"
Dlaczego jeszcze „to cóś” nosi tę dumną nazwę? Panie Prezydencie, Rado Miasta - do dzieła!!!
Jedyne pocieszenie tylko takie, że załoga konduktorska trzyma klasę – naprawdę pierwszą. Natomiast wagony są poza jakąkolwiek cywilizowaną klasyfikacją. Trzymają jedynie trzy podstawowe normy PKP, czyli: bród, smród i ubóstwo.


Niestety tak jest. Ale pocieszę Cię, że więcej takich składów by się znalazło w całej Polsce. Ja jednak wierzę, że - chociażby i za 50 lat - coś się zmieni. :-)