Budowo - były ośrodek szkoleniowy dla młodych nazistów [spoza miasta]

  • 2011-04-15, Aktualizacja: 2011-04-15 13:30

W dawnym nazistowskim ośrodku szkoleniowym była sala wykładowa. Uczono tam młodych Niemców, dlaczego są lepsi od innych narodów. Teraz w tej sali jest wielka kuchnia. Bardzo miłe panie gotują w niej obiady dla polskich żołnierzy, którzy potem wyjeżdżają do Afganistanu.

Historia z piekła rodem
Na Pojezierzu Drawskim jest jezioro. Kiedyś nazywano je Crosienensee, ale dziś - zwyczajnie i po polsku - Krosino. To niedaleko Złocieńca. Jest nad tym jeziorem miejsce, które od setek lat miejscowi nazywali „Kobiecymi Łowami”. Podobno zapuszczał się tu diabeł i polował na kobiety. Potem przyszły lata 30. ubiegłego wieku. Właśnie to miejsce naziści z Niemiec wybrali na budowę jednego z trzech w Europie ośrodków szkoleniowych.
Nazwano je ordensburgami - zamkami zakonnymi.


Kotłownia pracowała do 2002 roku. Ośrodek posiadał oczyszczalnie ścieków i spalarnię śmieci

Idea ośrodków była tyleż prosta, co przerażająca. Brała się z wiary w to, że odpowiednio wychowana i przygotowana młodzież będzie filarem III Rzeszy. Elity partyjne miały być urabiane w specjalnych ośrodkach. Na początku budowę tych miejsc finansował Niemiecki Front Pracy (DAF). Okazało się jednak, że po pierwsze nie ma na tyle sił i środków, a po drugie – ośrodki szkoleniowe musiały przecież mieć odpowiednia rangę. Musiały wyglądać jak średniowieczne zamki.
Trzy przyszłe twierdze zaczęto budować jednocześnie. Dziś przyjmuje się, że swoją architekturą miały przypominać zamki krzyżackie. Jeden powstawał na wzgórzach Eifel w obecnych zachodnich Niemczech. Nazwano go Vogelsang (Ptasia pieśń). Tak samo nazywał się pierwszy krzyżacki zamek… W Bawarii budowano drugi ośrodek. Trzeci to Falkenburg – obecny Złocieniec.
Dwa kolejne ośrodki: w Malborku – miał być większy niż tamtejszy zamek – oraz w Kazimierzu nad Wisłą już nie powstały.
24 kwietnia 1936 roku uroczyście otwarto wszystkie twierdze. Do tej nad Krosinem osobiście zawitał Adolf Hitler.

Pięćdziesiąt metrów nad ziemią
Teren wokół jest płaski, trochę pól, jeziorek, rzeczka Drawa. Dziurawy asfalt. Osiedle budowniczych słynnej Berlinki – autostrady mającej połączyć Gdańsk z Rzeszą - wciąż stoi. Na frontonie jednego z budynków widać hitlerowską gapę. Swastykę, którą trzyma w szponach, zakryto numerem domu.
Musiało więc być tak: po tym, jak w 1936 roku Hitler otworzył swoją twierdzę nad Krosinem na Pojezierzu Drawskim, wszyscy adepci – mówiono na nich ordensjunkrzy - musieli tędy przechodzić albo przejeżdżać. Może odwozili ich rodzice… Oplami albo mercedesami. I wszyscy widzieli gapę na tym budynku. Bo widać ją ze stu metrów. Taka wielka.


Planowano wybodować cztery wieże i zwieńczyć je dachem. To miał być ogromny "dom wiedzy" nawiązujacy architekturą do zamków krzyżackich


Ordensjunkrzy. To nie był byle kto. Na podstawie znanego dzisiaj zarządzenia przechodzili wiele etapów selekcji.
Po pierwsze - wyłącznie mężczyźni. Po drugie - wiek od 23 do 26 lat. Po trzecie - minimum 160 cm wzrostu. Po czwarte - lekarskie zaświadczenie o aryjskim pochodzeniu. Po piąte - żadnych okularów. Po szóste - lekarskie zaświadczenie o zdolności do małżeństwa. Po siódme – odbyta służba wojskowa i RAD (Służba Pracy Rzeszy). Po ósme – nienaganny stan zdrowia. Po dziewiąte - członek lub kandydat do wstąpienia do NSDAP z potwierdzonymi zdolnościami przywódczymi. Po dziesiąte - jeśli kandydat ma 26 lat i nie jest w związku heteroseksualnym lub nie jest jeszcze żonaty – unikać wcielania. Po jedenaste… I tak dalej.
No więc jak już kandydaci minęli gapę na budynku budowniczych Berlinki, musieli wpadać w zachwyt. Albo przerażenie i pokorę. I niepokój.
Czuję to samo. Bo dwa kilometry dalej widzę dwie ceglane, trochę okopcone pięćdziesięciometrowe wieże. To dawna nazistowska twierdza zakonna. Dopiero teraz zauważam, że wieże widać zewsząd – z północy, południa... Wokół nie ma nic wyższego. Nawet ptaki nie latają wyżej.


Wieże są widoczne z odległości kilku kilometrów, widok z góry zapiera dech


Brak faceta
To wygląda na chichot historii, ale sierżanta, który nas oprowadza, to nie bawi. Mówi, że historii ośrodka nie zna zbyt dobrze. I że w piątek o godzinie 13 kończą pracę, więc trzeba się spieszyć.
A chichot historii jest taki, że teraz, w dawnym ośrodku szkoleniowym nazistów stacjonuje polska armia. 2. Brygada Zmechanizowana im. Legionów. To dobra jednostka. Jej żołnierze jeżdżą do Afganistanu.
Jak opisać dawna twierdzę zakonną nazywaną Ordensburgiem nad Krosinem dziś?
Mamy dwie wieże. Pięćdziesiąt metrów wysokości, można wejść na szczyt wspinając się po stopniach spiralnej klatki schodowej wewnątrz. Wieże miały być cztery, ale budowli nie ukończono. Na planach architektonicznych widać, że miały być narożnikami wielkiej hali ze spadzistym dachem. To miał być „Dom Wiedzy”. Ci, którzy stawiali twierdzę, byli przekonani, że lepiej rozumieją wolę bożą niż wszelkie kościoły chrześcijańskie. „Dom Wiedzy” miał być taka ich katedrą. Prac budowlanych nad Krosinem nie dokończono. Zaczęto co prawda stawiać trzecią wieżę, ale nic z tego nie wyszło. Jej resztki rozebrano w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku.
Jak się wejdzie na wieżę, to widać wszystko.






Najpierw – sala wykładowa. Nazistowski program szkoleniowy to: nauka o rasie, historia, filozofia, sztuka i kultura, gospodarka, socjologia, walki obronne, wiedza o wrogach światopoglądu, praktyczna praca polityczna.
Potem z wieży widać rzędy olimpijek. To takie parterowe domki dla ordensjunkrów. Kiedyś były kryte strzechą, dziś są ładnie wyremontowane, ale kształty i układ – takie same. Mam w pamięci zdjęcie z czasów przed II wojną. Z tego miejsca. Młodzieńcy siedzą i coś tam czytają. W podpisie: „ordensjunkrzy podczas nauki własnej”.
Pośrodku rzędów olimpijek - kamienny amfiteatr i boisko.



Za boiskiem – stadion. Stadion ma kamienne trybuny. Poniemieckie. Nawierzchnia – poniemiecka. Kręci się tu paru żołnierzy w dresach, dwóch biega. Naprzeciwko stadionowych trybun – obelisk. Kiedyś miała na nim stanąć zaprojektowany przez Willy’ego Mellera figura nagiego mężczyzny. Facet ten, zbudowany jak atleta, w jednej dłoni dzierżyć miał miecz, w drugiej - gałązkę lauru. „Niemiecki Człowiek” nigdy tu nie dotarł. Faceta z brązu nie ma, ale na postumencie wciąż widać płaskorzeźby. Takie jak ze starożytnej Grecji.
Jak się spod obelisku wraca pod dawna salę wykładową, to w jej oknach widać ciekawskie spojrzenia miłych pań. Teraz jest tam kuchnia i stołówka. Za chwilę miłe panie patrzące przez okno będą podawać obiad żołnierzom



Mecz
W 1939 roku zakończono pierwsze szkolenia ordensjunkrów. Poszli do wojska. Ordensburg wykorzystywano do do szkolenia członków Hitlerjugend, folksdojczów, a pod koniec wojny nawet emerytów z Volkssturmu.
W 1943 roku zorganizowano tu zawody dla żołnierzy - inwalidów. Widziałem takie zdjęcie: dwóch gości ma na sobie białe koszulki, ciemne spodenki i rękawice bokserskie. To jest mecz, okładają się. Ale każdy z nich ma tylko jedną nogę. Ten pojedynek odbywał się niedaleko amfiteatru.
Według znanych dzisiaj niemieckich danych, pierwsi wychowankowie twierdz zakonnych wykazywali się na froncie – głównie wschodnim - fanatyczną odwagą.
Osiemdziesiąt procent z nich zginęło.



Wieże splamione krwią
Podczas II wojny najważniejszą misją Ordensburga nad Krosinem była organizacja i szkolenie Sztabu Specjalnego „R”. W ramach projektu przeszkolono tu ordensjunkrów stanowiących władze cywilne na Litwie, Białorusi oraz Ukrainie, które odpowiadały za masakry ludności odbywające się na tamtejszych wiejskich obszarach oraz w rejonach miast Kowel, Słonim, Lida, Łuck, Wilejka, Wilno, Pińsk, Łuniniec.


Autor tekstu Wojciech Mąka, fotografie Maciej Kulesza. Relacja ukazała się w dzisiejszym wydaniu Gazety Pomorskiej

Komentarze (27)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Media Regionalne Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Rambo (gość)

Wiosna 92. Pobór ze Śląska. Poligon Drawski, Konotop, Orzysz, Wędrzyn i super cisto drożdżowe 15cm wysokości. Pommimo wszystko Fajnie. Postrzelało by się jeszcze. A grzyby we wrzosach na poligonie w 15 minut czapka.

stary (gość)

JW 37 71. JW 37 71 pl 3go jesień 78 80 dowódca por. Skarbek. Pozdrawiam kolegów z Chełma , Włodawy ,okolic Biłgoraja -Stasiek H.

Heniek z Kątów Wrocł. (gość)

JW 1013 Budowo k/Złocieńca. byłem tam w kompanii remontowej, jako elektryk sam. Dowódcą kompanii był mjr. Drobnik. Pozdrawiam kolegę Karola z Łodzi i Ryszarda ze Świdwina. Heniek z Kątów Wr.

Pokaż wszystkie (27)

Video

Najczęściej czytane

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij