Piloci zmierzyli się w kilku konkurencjach – w lataniu precyzyjnym, gdzie brana pod uwagę była m.in. celność lądowań (przykład widać na filmie), w konkurencjach nawigacyjnych, polegających m.in. na znajdywaniu wskazanych na zdjęciach miejsc na wyznaczonej trasie.
- Jedno z dwunastu zdjęć zawiera fałszywe dane. O dziwo niektórzy potrafią te nieistniejące na trasie miejsca wskazać na mapie! Po prostu znajdują obiekty podobne – komentuje Stanisław Szpera, prezes zarządu Aeroklubu Bydgoskiego.
Pierwsze trzy miejsca zajęły załogi w składzie:
1. Mariusz Jarmuszczak i Kazimierz Nawrocki z Aeroklubu Poznańskiego
2. Przemysław Piotrowicz i Marek Piszczek z Aeroklubu Bydgoskiego
3. Przemysław Nowakowski i Tomasz Strokowski z Aeroklubu Bydgoskiego.
Przy okazji pikniku mieliśmy też okazję przyjrzeć się Polikarpowi PO-2 z roku 1953, który po eksploatacji w wojsku znalazł się na pomniku w Goleniowie, następnie trafił do II Korpusu Obrony Powietrznej Kraju, jako eksponat, aż wreszcie dowódca II Korpusu, gen. Konieczny, przekazał samolot do Aeroklubu.
- Wymieniliśmy część drewnianą i płócienną konstrukcji, ale większość elementów pozostała oryginalna – mówi Stanisław Szpera. – Samolot może latać i dziś poleci ze skoczkami, dla których ważnym doświadczeniem jest wyskok z tzw. papaja.
Historia PO-2 jest bogata – jak opowiada pan Szpera, samolot produkowany był także w wersji zabudowanej i sanitarnej, służył m.in. do transportu rannych z pola walki i do podejmowania ważnych gości. W starych filmach wojennych często widać właśnie kukuruźniki, czyli PO-2.






