Czy ich oczekiwania zostały spełnione? Muzycznie z całą pewnością. Ale organizacyjnie... Kiepsko. Niesmak zostanie na długo. I nie mniej długo i burzliwie będzie to dyskutowane w rozmowach czy na łamach Internetu.
W przeciwieństwie do dnia poprzedniego scena stała pośrodku hali Łuczniczki. W związku z tym zablokowano około 3/4 trybun. A do tego organizatorzy ustawili punkty gastronomiczne tuż przy wąskich przejściach, dzięki czemu przejście z jednej strony hali na drugi przypominało przedzieranie się przez dżunglę. Zbyt dużo było chętnych do napicia się piwa, co powodowało gigantyczne kolejki, przez które reszta ludzi musiała się przedzierać, chcąc gdziekolwiek się dostać.
Barierki przed sceną to była kpina w żywe oczy. Najwyraźniej organizatorzy w życiu nie byli na koncercie zespołu KULT czy jakiegokolwiek bardziej znanego zespołu rock'owego. Te barierki to może nadawałyby się na pielgrzymce do Częstochowy czy też na wyznaczenie miejsc parkingowych na Starym Rynku, ale NA PEWNO nie nadawały się na ten koncert. Efektem ich użycia było dwukrotne przerwanie koncertu i stworzenie realnego zagrożenia zdrowia czy życia publiczności.
Po piątym utworze nastąpiła druga długa przerwa i w powietrzu już pachniało przerwaniem całego koncertu. Głośne okrzyki i inwektywy pod adresem organizatorów oraz ochrony (zatrważająco mało ich było - kolejne niedociągnięcie organizatorów) przerywane były tylko chwilami głośnym skandowaniem "KULT! KULT! KULT!".
Część publiczności zaczęła opuszczać halę Łuczniczki twierdząc, że dla nich koncert już się skończył.
Na szczęście środkami prowizorycznymi, ochroniarzami i dodatkowo ściągniętymi ludźmi udało się opanować sytuację przy barierkach pod sceną. Koncert można było kontynuować. Kilka kolejnych utworów z pewną dozą nieśmiałości i niepewności czy aby znów coś się nie stanie, ale później było już coraz lepiej.
Kult mimo tych przerw zagrał całą setlistę. Ponad trzydzieści utworów. Kazik Staszewski biegał po całej scenie niby tygrys zamknięty w klatce. Koncert zakończył około 01:15 w nocy.
No ale cóż... Taka już smutna rola supportów. Za jakiś czas być może zagrają jako headliner, ale tego wieczoru to wszyscy czekali tylko i wyłącznie na KULT.
Oby KULT nie zraził się do Bydgoszczy i jak najszybciej znów do nas wrócił. Bo na pewno zostanie gorąco przyjęty przez publiczność.
Do następnego razu ...

Zobacz też: Koncert KULT - Hala Łuczniczka [foto]







zdjęcia fajne, ale to co najbardziej mi się podoba to słowa! Należało wspomnieć o całym tym bajzlu organizacyjnym. Barierki na pielgrzymkę do Częstochowy... jeszcze za slabe, do suszenia gaci na słoneczku moze się nadawały. Brak wyobrażni... tym razem nie u publiczności. No - przynajmniej wie się że byłeś ciałem i duszą i aparatem na koncercie!
Przejrzałem wszystkie, mój faworyt: http://www.mmbydgoszcz.pl/rep/newsph/4544/22593.3.jpg. Dodatkowo zwróciłeś mi na coś uwagę... Trzeba było faktycznie przebiec się za publikę. Przed ostatnie zdjęcie bardzo fajne. Następnym razem nie zapomnę żeby udać się 'w trybuny' :D
PS. Zapomniałem. Jak wstawiasz zdjęcia w HTMLu do tekstu, a wcześniej je skalowałeś pod MM (bok na 600) to przy pionowych nie używaj width 470 bo się rozjechało...
http://www.itv24.com.pl/film/748/kult_przerywa_koncert/